Obudź w sobie detektywa. Recenzja "Zagadki Salamandry" Jørna Liera Horsta.


tytuł oryginału: Salamandergåten



Wczorajszy wpis poświęciłam najnowszej odsłonie twórczości J. L. Horsta w Polsce w postaci książki "Poza sezonem". Dzisiaj również przedstawię opowieść tego autora w wydaniu dla młodzieży, i to szczególnie tej w wieku wczesnonastoletnim. Wraz z wydaniem powieści "Poza sezonem" wydawnictwo Smak Słowa promuje serię Clue i dwa tomiki "Zagadka Salamandry" oraz "Zagadka zegara maltańskiego". Tym samym młodzi czytelnicy będą mogli zapoznać się z serią minipowieści kryminalnych prosto z Norwegii, napisanych przez doświadczonego autora.
Szczerze mówiąc nie byłam pewna czy uda mi się przeczytać książkę dla tak młodego odbiorcy, skoro sama mam już za sobą wiele historii kryminalnych, sensacyjnych, poważnych i niekiedy trudnych. Sądziłam, że to wpłynie na mój odbiór książki przeznaczonej dla nastolatków. Niepotrzebnie miałam wątpliwości. Czytanie było przyjemnością a książka nie była naiwna ani banalna. Czas przedstawić pierwszą w serii Clue opowieść kryminalną o tajemniczym tytule "Zagadka Salamandry".


"Wiem, że nic nie wiem" to pierwsze słowa na które natknie się czytelnik zanim rozpocznie właściwą opowieść. Nie będzie jednak poznawał historii antycznej. Słowa greckiego filozofa Sokratesa będą wszak towarzyszyć mu podczas rozwiązywania zagadki kryminalnej wspólnie z bohaterami książki. 
Kim oni są? To nastolatkowie: Cecilia Gaathe, Leo Bast, Une Flaker oraz sympatyczny lecz uparty pies Egon. Czy już zwróciliście uwagę na układ imion? To słowo CLUE, które łączy tę nową serię kryminalną. Warto także dodać, że clue to angielskie słowo oznaczające wskazówkę lub trop prowadzący do rozwiązania zagadki. Ciekawe i pomysłowe, nieprawdaż?
Pewnego dnia na plaży w urokliwej nadmorskiej okolicy Zatoki Okrętów Cecilia Gaathe odkryła wśród wodorostów i traw morskich ciało mężczyzny. Należy dodać, że martwego mężczyzny. 
To początek przygody pełnej niespodzianek i zagadek, ale również niebezpiecznych zwrotów akcji. Młodzi detektywi podejmują się samodzielnego śledztwa, które krok po kroku przybliżać ich będzie do całkiem niezłego zakończenia. Prowadzą je bardzo skrupulatnie i rzeczowo.

"Jedyne co wiemy, to że nie wiemy, co się stało"
Co pewien czas nastoletnie bohaterki powtarzają to filozoficzne stwierdzenie. To autorski zabieg Horsta, który w ten sposób wplata do powieści wiedzę na temat postępowania starożytnego filozofa Sokratesa (jest nawet specjalna encyklopedyczna notka o Sokratesie). Dzięki temu bohaterowie konsekwentnie dążą do rozwiązania zagadki a jednocześnie zapoznają się z istotą sokratejskiej filozofii. Co ciekawe wątki filozoficzne nie są w ogóle nachalne. Przeciwnie, stanowią bazę dla opowiadanej historii (kolejne tomiki serii będą zawierały odniesienia do innych filozofów). Uważam, że to bardzo udana konwencja. Młody czytelnik w przyjemny sposób zdobywa wiedzę, która przyda mu się w życiu, nie tylko na klasówce w szkole. Jeśli dodamy do tego jeszcze garść zwyczajnych mądrości życiowych wplecionych w narrację to możemy z czystym sumieniem polecić tę książkę każdemu. 
Ale wracając do fabuły. Cecilia i jej przyjaciele muszą się zmierzyć ze splotem różnych zdarzeń. Wszystko rozgrywa się w sielskim otoczeniu w pobliżu pensjonatu "Perła" mającego bogatą historię. Cecilia jest córką jego właściciela, niestety owdowiałego. Pomaga ojcu w codziennych obowiązkach, ponieważ właśnie trwają wakacje. Pomiędzy ich wykonywaniem angażuje się w śledztwo, które wyłania co chwilę nowe postaci - pensjonariuszy hotelu. Goście są różnorodni (mamy nawet maleńki polski akcent), niektórzy mocno podejrzani, przynajmniej dla młodych detektywów.
Akcja prowadzona jest szybko i ciekawie a także, można powiedzieć, nowocześnie i z duchem naszych czasów. Nie brakuje sprzętu elektronicznego wysokiej klasy, z którego korzystają młodzi ludzie. I chociaż dorosły czytelnik w miarę łatwo domyśli się pewnych powiązań w trakcie lektury, to dla młodszych jest to kawałek niezłej historii, w której można przeżyć także chwilę grozy.
W powieści znajdziemy również bardzo mądry sposób podejścia do śmierci, jej swoiste oswajanie, co jest bardzo ważne w przypadku młodych ludzi. Cecilia zmaga się ze wspomnieniami o zmarłej,
w tajemniczy sposób, matce. Ten wątek ma być konsekwentnie kontynuowany w kolejnych tomach przygód przyjaciół z wybrzeża Norwegii. 
Książkę czytałam z zainteresowaniem chcąc rozwikłać zagadkę kryminalną. Czytałam ją
z przyjemnością, ponieważ podobał mi się jej język, nieskomplikowany ale budujący napięcie
i oddający nastrój oraz pozwalający uruchomić wyobraźnię. Przez chwilę sama poczułam się, jak nastolatka, która bawi się, korzysta z lata i ma nieziemskie przygody.
Może momentami ci nastolatkowie wydawali mi się zbyt rezolutni i odważni, jak na swój wiek, ale nie umniejszyło to mojej przyjemności obcowania z tą inteligentnie napisaną prozą.
Na zakończenie dodam, że jest w tej opowieści taki finał, który sprawi, że każdy będzie chciał przeczytać kolejny tom serii.
Polecam każdemu, nie tylko młodemu czytelnikowi. Ty również możesz obudzić w sobie detektywa.

Tytuł: "Zagadka salamandry"
Autor: Jørn Lier Horst
Wydawnictwo: Smak Słowa
Rok wydania: 2015
Liczba stron:157

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu




0 komentarze: