Przeczytałam powieść Tadeusza Biedzkiego "Ostatnie srebrniki" jakiś tydzień temu, nadal jednak nie wiem, jak ją ocenić. Wydawnictwo Bernardinum reklamuje książkę jako połączenie historii, sensacji i kryminału w jednym. Wydawać by się mogło, że to dobra zachęta, poza tym z opisu wynika również, że "autor - wzorem Dana Browna i Umberta Eco - po mistrzowsku prowadzi nas przez zaułki historii, pokazując, jak wydarzenia z przeszłości wpływają na jej bieg (...)". Nie po raz pierwszy i nie ostatni porównania twórczości innych pisarzy były tworzone nieco na wyrost. Tym razem jednak, moim zdaniem, takie odniesienie wywołuje wyjątkowo mieszane uczucia.