Czego możesz obawiać się w parku rozrywki, czyli recenzja książki Jonasa Winnera "Murder Park. Park morderców".


W kwietniu tego roku zachęcałam czytelników odwiedzających mój blog do przeczytania powieści "Cela" autorstwa Jonasa Winnera, pisarza, dziennikarza i scenarzysty z Niemiec. Wówczas przewidywałam, że autor zaskoczy nas jeszcze niejeden raz. I nie myliłam się. Dwa dni temu, 30 listopada, miała miejsce polska premiera najnowszej książki Jonasa Winnerra pt. "Murder Park. Park morderców". Podobnie jak w przypadku poprzedniej powieści, autor postanowił poddać analizie ludzki strach, wynikające z niego emocje, ukazać desperację dziecka narażonego na niewyobrażalny stres, przede wszystkim jednak zdecydował się zagrać z czytelnikami w grę, do której sam ułożył scenariusz. Czy udało mu się zaskoczyć czymś wytrawnych znawców mocnych thrillerów, a może to wszystko już było? Przekonajcie się sami.
Zanim opowiem o fabule i pomyśle na intrygę w tym skrupulatnie opracowanym kryminale, zatrzymam się na chwilę przy koncepcji autora, związanej z umiejętnym połączeniem znanych nam  skądinąd motywów. Po pierwsze, umieścił dwunastu bohaterów w zamkniętej przestrzeni, włączając ich w przerażającą grę, w której każdy może okazać się mordercą. Większość czytelników bez trudu rozpozna klasyczny już schemat, znany choćby z kryminałów bezkonkurencyjnej Agaty Christie. Po drugie, stworzył scenerię, która wiele razy świetnie sprawdzała się w thrillerach i horrorach, czyli stary i nieco zdezelowany park rozrywki, w którym straszy, a raczej grasuje nieobliczalny morderca. Po trzecie, historia rozgrywa się na samotnej wyspie, pośród wzburzonych fal i dudniących nieprzyjemnie podmuchów wiatru. Atmosfera, która niczym nie odbiegała od klimatu znanego mi z filmu "Wyspa tajemnic" z Leonardem di Caprio w roli głównej. 
Jonas Winner zbudował fabułę w oparciu o znane motywy, ale nie poprzestał na naśladownictwie, wprowadził kilka elementów, które wprowadziły zaskoczenie i sprawiły niespodziankę wprawionym znawcom gatunku.

Ciekawym zabiegiem literackim okazało się włączenie do fabuły przerywników w postaci serii wywiadów przeprowadzonych z uczestnikami spotkania, które ma wypromować nowy park rozrywki na Zodiac Island u wybrzeży USA. Rozmowy mają charakter wywiadów przeprowadzanych przez lekarza psychiatrę, ich celem jest wyłonienie najlepszych kandydatów, którzy będą w stanie zmierzyć się z trudną przeszłością zamkniętego niegdyś wesołego miasteczka. Dwadzieścia lat temu, po serii brutalnych zabójstw, których ofiarami padły trzy kobiety, ludzie odpowiedzialni za park rozrywki zdecydowali się zamknąć jego podwoje. Sprawca okrutnych przestępstw został aresztowany i stracony. Zła sława spowiła miejsce, w którym setki rodzin z dziećmi oddawało się typowym amerykańskim rozrywkom. 


Po latach nowy właściciel opracował plan, dzięki któremu Zodiac Island mogłoby na nowo przyciągnąć rzesze klientów. Koncepcja stworzenia Parku morderców, w którym uczestnicy zagrają w trzymającą w napięciu grę, ma okazać się strzałem w dziesiątkę. Pod warunkiem, że zaproszeni na weekend przedstawiciele mediów, odpowiednio wypromują nowy pomysł. To oni, jako pierwsi, mają przetestować wszystkie niespodzianki, obejrzeć kolekcję murderabiliów, należących do seryjnych morderców, takich jak Ted Bundy, Jack de Ripper czy wciąż obecny na kartach powieści Jeff Bonner - okrutny psychopata z Zodiac Island.

Dwanaście osób przypływa na wyspę, przez weekend mają przetestować wszystkie możliwości nowego parku rozrywki dla dorosłych. Szybko okazuje się, że gra zamienia się w morderczy wyścig z czasem i zabójcą, którym może okazać się każdy z uczestników spotkania w Murder Park. Co ciekawe, od początku wiedzą, że morderca ma czaić się wśród nich, ponieważ biorą udział w grze dla singli szukających miłości. Ciekawe połączenie - randka w atmosferze przejmującego strachu. Czy taki pomysł przypadnie do gustu uczestnikom?
O tym najlepiej przekonać się na własnej skórze, która może ścierpnąć podczas lektury powieści "Murder Park. Park morderców".

Ważną postacią wśród bohaterów powieści Jonasa Winnera jest Paul Greenblatt - reporter zmagający się z traumą z przeszłości, jako dziecko miał styczność z mordercą z Zodiac Island, który zabił jego matkę. Przeżycia bohatera zostały przedstawione autentycznie, jego urojenia wprowadzają czytelnika w stan dezorientacji, wywołują uczucie niepokoju, który towarzyszy mu aż do rozwiązania zagadki. Autor powieści skonstruował swoją intrygę w taki sposób, że wodzi nas na manowce, trzyma w napięciu, niejedną z postaci obarcza winą za makabryczne wydarzenia, przesuwa granice, by szokować i spowijać nas wyjątkowo mroczną atmosferą.

"Murder Park. Park morderców" to bardzo dobry thriller, przeznaczony dla czytelników o mocnych nerwach, lubiących zagadki i motywy znane z innych tekstów kultury. Niektórym czytelnikom może nieco przeszkadzać zmiana powieściowej perspektywy. Początkowo przerywniki w postaci rozmów z uczestnikami wydarzeń na okrytej złą sławą wyspie, powodują niezłe przyspieszenie bicia serca. Z czasem jednak osłabiają napięcie, nie wnoszą nic nowego, choć zapewne mają wywoływać dezorientację czytelników.
Niemniej powieść Jonasa Winnera jest warta spędzenia z nią jesiennego wieczoru, może być przy kominku, bowiem czasem możecie poczuć bardzo chłodną i groźną atmosferę...w parku rozrywki, który okazał się parkiem morderców.


Tytuł: "Murder Park. Park morderców"
Autor: Jonas Winner
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Initium





0 komentarze: