Ostatnie dni września, przypadające na przełom lata i jesieni, poświęciłam lekturze niewielkiej, ale bardzo optymistycznej opowieści, która powstała ponad sto pięćdziesiąt lat temu. Obecnie należy do klasyki literatury, ale wciąż może sprawiać przyjemność wszystkim, którzy zdecydują się po nią sięgnąć, niezależnie od wieku. "Dziewczę ze Słonecznego Wzgórza" to opowiadanie norweskiego noblisty Bjørnstjerne'a Martinusa Bjørnsona, którego uznaje się za jednego z czterech najwybitniejszych pisarzy skandynawskich.