Od dziecka lubiłam domki dla lalek, jednak sama nigdy takowego nie miałam (cóż, dzieciństwo spędzałam głównie na podwórku, bawiłam się w Indian, chodziłam po płotach i grałam w badmintona, prościej mówiąc w paletki). Nie miałam domku dla lalek i lalkami również bawiłam się rzadko. Ale za to uwielbiałam plastikowe żołnierzyki (ołowianych nikt mi nie kupował) i to nimi urządzałam bitwy, zasadzki i inne ciekawe zdarzenia, które rozgrywały się na stole (i tak mi już pozostało, bo dzisiaj uczę historii i nadal lubię historyczne makiety).