środa, lipca 27, 2016
Ot, diabelskie sztuczki! Recenzja książki "Stara Słaboniowa i spiekładuchy" Joanny Łańcuckiej.
Gorące i upalne lato. Zmęczeni słońcem ludzie szukają wytchnienia i ochłody. Próbują chronić się w cieniu i zwieść czyhającą na nich przypołudnicę. Zjawa to, sen czy mara? Jej wyobrażenie niosło ze sobą śmiertelne niebezpieczeństwo. Każdy mógł być narażony na jej atak, szczególnie pracujący w polu rolnik, wycieńczony ciężką pracą. Zwidy nie zwidy, udar nie udar. Tylko stara kobieta żyjąca na uboczu wsi Capówka może nas uchronić przed nadciągającym złem, którego współczesny człowiek nie widzi i nie rozumie. To bohaterka powieści "Stara Słaboniowa i spiekładuchy" Joanny Łańcuckiej.