poniedziałek, października 10, 2016
Z milicyjnym pozdrowieniem, czyli recenzja "Śliskiego interesu" Ryszarda Ćwirleja.
Dzisiaj zacznę nieco nietypowo, bo od piosenki, która ma już trzydzieści dziewięć lat. Słuchałam jej w dzieciństwie z odbiorników tranzystorowych, w domu i podczas wakacyjnych wyjazdów. Jej słowa i melodia zapadły mi w pamięć do tego stopnia, że wystarczy jeden takt czy fragment tekstu, bym przypomniała sobie wszystkie przyjemne chwile związane z dzieciństwem i wczesną młodością. Tą piosenką jest utwór skomponowany przez Zbigniewa Wodeckiego "Zacznij od Bacha". Co może łączyć udany przebój z lat PRL - u z powieścią kryminalną? Ano to, że piosenka ta stała się bohaterką drugiego planu książki, która w bardzo udany sposób przybliża czytelnikom peerelowską rzeczywistość.