O prawie, sile uczuć i religii. Recenzja "W imię dziecka" Ian McEwan.


Dzisiaj, 7 października 2015 roku ma miejsce polska premiera książki brytyjskiego pisarza, uznanego laureata nagród literackich, autora wielu powieści poruszających ważne tematy społeczne, w niebanalny sposób dotykających różnych strun w umysłach ludzkich.
Ian McEwan, autor takich książek jak "Pokuta", "Dziecko w czasie" czy "Sobota" napisał powieść "W imię dziecka".



Zanim podzielę się moimi wrażeniami jeszcze kilka, tak zwanych słów o książce, polecających powieść uwadze czytelników. 
"Ian McEwan jak nikt inny potrafi przemawiać równie mocno do rozumu, co do serc czytelników, a "W imię dziecka" jest tego najlepszym przykładem".
Nic dodać, nic ująć. To książka, która stawia rozumne prawo z jego ważnymi zasadami w opozycji wobec człowieka i jego słabości.
Bohaterką powieści jest sędzia Wysokiego Trybunału Anglii i Walii orzekająca w Wydziale Rodzinnym. To kobieta dojrzała, która jest szanowana przez środowisko, pracująca rzetelnie i kierująca się zawsze "dobrem dziecka", ponieważ to ono podlega najwyższej ochronie. Fiona Maye poświęciła pracy swoje życie, osiągnęła wiele kosztem sfery prywatnej. Myśli, że została "poślubiona prawu".
Poznajemy ją w trudnym dla niej życiowym momencie, gdy sześćdziesięcioletni mąż nagle oświadcza, że chce przeżyć płomienny romans. Fiona, która zawodowo decyduje o tym co jest rozsądne, wyrzuca męża z ich własnego domu.
Nie pozostaje jej nic innego jak rzucić się w wir codzienności.  Wraz z bohaterką możemy prześledzić kilka spraw, w których rozstrzyga los kolejnych rodzin, małżonków i ich bezbronnych dzieci. Sprawy te ukazują jeden z ważniejszych problemów społecznych we współczesnym świecie - kryzys dotykający związki małżeńskie i rodzinę.
Wśród wielu spraw na wokandzie pojawia się ta, która wymaga niezwłocznego działania z powodu zagrożenia życia. Siedemnastoletni Adam chory na białaczkę nie zgadza się na przeprowadzenie transfuzji krwi, ma poparcie rodziców oraz wspólnoty świadków Jehowy. 
Pani sędzia przemierzająca korytarze budynku Sądów Królewskich, porzucona przez niewiernego męża i analizująca osobistą klęskę musi dokonać wyboru i wydać wyrok "w imię dziecka".
W szpitalnym pokoju spotyka się z młodym i zdolnym chłopcem, chce go poznać. Wraz z nim wykonuje utwór muzyczny, śpiewa przejmujący wiersz do muzyki Benjamina Brittena. Fiona bowiem w wolnym czasie daje koncerty fortepianowe a muzyka towarzyszy jej na kartach powieści niemal przez cały czas.
Jakie orzeczenie wyda sędzia Fiona Maye? Do czego doprowadzi splot kolejnych wydarzeń? O tym czytelnik przekona się sam czytając powieść.
To oryginalnie napisana książka o życiu, godności człowieka i jego prawach. Pozwala ona uwierzyć, że dwoje bliskich sobie ludzi może się porozumieć w najbardziej trudnych dla siebie okolicznościach życiowych. Mogą odnaleźć delikatną jak pajęcza sieć nić porozumienia stawiając na stole filiżankę kawy. Prosty gest, ulotna chwila czy spojrzenie mogą wywołać falę uczuć tłumiącą najbardziej ludzkie słabości.
Zachęcam do lektury i własnych przemyśleń.

Tytuł: "W imię dziecka"
Autor: Ian McEwan
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 256

0 komentarze: