Skomplikowane życie w czasach napoleońskich. Recenzja "Sióstr" Izabeli Szolc.


Jakiś czas temu wraz z serią CLUE od wydawnictwa Smak Słowa dotarła do mnie niewielka książka Izabeli Szolc "Siostry". Długo spoglądałam na okładkę tej książki, która leżała na półce wśród innych pozycji czekających na swoją kolej. Okładka zachęcała, lubiłam na nią spoglądać i myśleć o tym, co też mi przyniesie kolejna pozycja w serii z przyprawami, książek pisanych przez kobiety o kobietach z różnych zakątków świata.



Lektura książki "Siostry" była dla mnie jednocześnie pierwszym spotkaniem z autorką. Nigdy wcześniej nie miałam okazji zapoznać się z jej twórczością prozatorską. 
Nie była to łatwa lektura, ponieważ dotyczyła skomplikowanych relacji rodzinnych, przede wszystkim siostrzanych. Ponadto wprowadzała niepokój, który towarzyszył mi poprzez niemal wszystkie karty tej opowieści.
Książka podzielona jest na kilka części, w których możemy przyjrzeć się postaciom, scenerii i historii w tle. Opowieść, z jednym wyjątkiem, toczy się chronologicznie i obejmuje wybrany okres XIX wieku. Miejsca akcji to szlachecki Jabłonny Sad należący do rodziny Jana Zygmunta Jabłońskiego oraz wyspa San Domingo, gdzie śledzimy losy polskich żołnierzy służących Napoleonowi Bonaparte.
Najważniejszymi bohaterkami powieści są bliźniaczki Anna Konstancja i Józefina Maria. Jedna jest spokojna, stateczna i poważna. Druga żwawa i ruchliwa. Obie szukają miłości, chcą wyrwać się poza granice dworku, w którym toczy się ich młode życie. Są osobnymi bytami a zarazem jednością. Tak są przedstawione. Przyglądamy się ich dorastaniu, trudnemu i pełnego niepokoju, które jest charakterystyczne dla wszystkich młodych ludzi niezależnie od miejsca i czasu, w którym przychodzi im funkcjonować. W książce pani Izabeli Szolc jest to czas trudny, bo naznaczony historią zmagań Polaków o wolność i niepodległość. Czas wielkich nadziei związanych z cesarzem Francuzów. 
Ojciec rodziny, który jako napoleoński wiarus przeżył koszmar na Haiti u boku generała Leclerca, znalazł tam również miłość swego życia i stracił część siebie (i to dosłownie). 
Jego żona, cudzoziemska piękność, kreolka Paulette owiana tajemnicą, utrzymująca bliski kontakt z przyjaciółką służącą Titubą nie ma dobrych relacji z córkami. Obie kobiety przybyły do Jabłonnego Sadu za sprawą napoleońskiej historii.
I jest jeszcze starszy brat bliźniaczek Teodor Florian, którego historia zagarnie w swe odmęty, by następnie  porzucić jako powstańca rannego w powstaniu listopadowym.
Relacje pomiędzy członkami rodziny są bardzo trudne, przepełnione tajemnicami, magią i naznaczone tragicznymi zdarzeniami.
Tytułowe siostry muszą stawić czoło śmierci matki, opiekować się przez lata sparaliżowanym ojcem, którego trafiła apopleksja na wieść o śmierci ukochanego Napoleona.
Jest w tej książce dużo żalu, smutku, tęsknoty i wspomnień. Znajdziemy w niej kilka naturalistycznych opisów, intymne sytuacje i senny krajobraz sadu przepełnionego różnymi gatunkami jabłek. W serii książek z przyprawami nie mogło zabraknąć elementów kulinarnych, opis agonii na wpół usmażonego indyka, który wjeżdża na szlachecki stół może nas przyprawić o szybsze bicie serca. To jeden z wielu motywów, które przedstawiają obraz ziem polskich w XIX wieku, szlacheckie konwenanse i kulturę ziemiańską.
Pisarka włączyła do powieści listy wysyłane przez Napoleona do siostry Pauliny, przebywającej na San Domingo. Ponadto posłużyła się wiedzą, którą zaczerpnęła z historycznych źródeł wymienionych na końcu książki. 
Dla mnie "Siostry" Izabeli Szolc to opowieść o smutku, wojnie zawsze będącej złem, braku miłości i tragedii ludzkiego losu. 
"Nie było cię. Jesteś. Nie będzie cię"
Jakże to okrutna i prawdziwa kwintesencja naszego życia.

Tę książkę czyta się powoli, z obawą co mogą przynieść jej kolejne strony.
Nie potrafię jej jednoznacznie ocenić. Jest przykładem współczesnej prozy polskiej, niebanalnej i interesującej. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie wszystkim przypadnie do gustu. 



Tytuł: "Siostry"
Autor: Izabela Szolc
Wydawnictwo: Smak Słowa
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 118

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu

0 komentarze: