Moje pożegnanie Mistrza. Recenzja powieści "Włoskie buty" Henninga Mankella.


Czasem wiele książek czeka na mnie bardzo długo. Przyczyny są różnorodne i nie zawsze potrafię to wyjaśnić. Książka, której chcę poświęcić dzisiejszy wpis również była na długiej liście tych, które kiedyś miałam zamiar przeczytać. Myślałam: jeszcze przyjdzie odpowiedni czas.
Wczoraj - 5 października 2015 roku dotarła do mnie smutna wiadomość na temat śmierci jednego z moich ulubionych skandynawskich pisarzy - Henninga Mankella. Zmarł w wyniku choroby, z którą zmagał się już od dłuższego czasu. Pokonał go rak. Autor przeżył 67 lat.
 
W tych okolicznościach postanowiłam w jakiś sposób złożyć mój osobisty hołd autorowi, którego od wielu lat bardzo cenię za to, co napisał. W takim dniu mogłam tylko przeczytać jego książkę. Nie sięgnęłam po pozycję z najbardziej na świecie znanej serii kryminalnej o komisarzu Wallanderze, którą znam od podszewki. Wybrałam piękną, nostalgiczną i bardzo osobistą powieść "Włoskie buty".


"Skandynawska opowieść o miłości, stracie i samotności". To zdanie umieszczone na okładce powieści zapowiada historię, która mogłaby dotyczyć każdego z nas. Miłość, strata, samotność tak często są przecież nierozerwalnie związane z naszym życiem. Henning Mankell napisał mądrą książkę o przemijaniu, ale bez zbędnego patosu a nawet z pewną dozą humoru dość charakterystyczną dla jego pisarstwa.
Bohaterem opowieści jest Fredrik Welin, starszy mężczyzna, który usiłuje podsumować swoje dotychczasowe życie. Poznajemy go w jego samotni, mieszka na wyspie otoczonej wodami Bałtyku. W zimowej scenerii, surowej i mroźnej wychodzi codziennie rano aby wyrąbać przerębel w grubej warstwie lodu. W lodowatej wodzie bierze krótką kąpiel. To jego dziwaczny rytuał. Dlaczego to robi? Przed samym sobą przyznaje spisując "kronikę przegranego życia", że chce poczuć życie i przegnać samotność.
Dawno temu popełnił błąd w sztuce lekarskiej i zrezygnował z dalszej pracy. 
W jego samotnym życiu nic już nie ma prawa się wydarzyć. Stary lekarz w starym domu, otoczony wspomnieniami, opiekuje się równie starym psem i kotem. Jego kontakt ze światem zewnętrznym ograniczony jest do regularnych wizyt listonosza, który przybywa na hałaśliwym hydrokopterze domagając się ustawicznej uwagi od starego chirurga.
To kolejny stały rytuał. Bohater na nic nie czeka, niczego się już w życiu nie spodziewa, ani dobrego ani złego.
I nagle, po czterdziestu latach w jego samotnym życiu zjawia się kobieta, którą kiedyś kochał i porzucił bez słowa wyjaśnienia. Ona przyjeżdża i cały uporządkowany świat bohatera zostaje wywrócony do góry nogami. Jest śmiertelnie chora i wymusza na nim spełnienie dawno złożonej obietnicy. Rozpoczyna się niezwykła podróż dwojga starszych ludzi i rozliczenie z przeszłością.
Od tego momentu w życiu starszego człowieka wszystko się zmieni.
Książka ma charakter bardzo osobisty, myślę że autor przekazał w niej swoje niepokoje związane  z nieuchronnością losu, który spotka każdego z nas. Jednocześnie ukazuje różnorodne relacje międzyludzkie, dotyka problemu samotności wśród ludzi. Samotność naszych czasów ma całkiem nowy wymiar i bohater powieści zastanawia się nad tym, o czym ludzie mogą dzisiaj porozmawiać, skoro każdy ogląda w domu inny program nadawany przez telewizję satelitarną. Dawniej można było chociaż zamienić kilka słów o tym, co się oglądało w telewizji.
Czujemy się samotni, ale tęsknimy do ciszy, ponieważ ona jest dobrem nieosiągalnym przez współczesnych ludzi (tej ciszy, swoją drogą, jest w Skandynawii całe mnóstwo).
Główny bohater przechodzi przemianę, na nowo buduje kontakty z innymi ludźmi, stara się być dobrym człowiekiem, chociaż bardzo trudno jest mu wyzbyć się egoizmu. Na swojej drodze spotyka też ludzi bezinteresownych i oddanych swym pasjom.   
Szwedzkie lato "bywa kapryśne" i raczej nie trwa długo, ale potrafi być zachwycająco piękne gdy można je spędzić z przyjaciółmi. W tym zdaniu zawarta jest nuta optymizmu. Nadzieja na to, że zawsze można coś w życiu odmienić. I choć nie uda się skleić tego, co rozbite jest na drobne kawałki jak puzzle, które bohater usiłuje ułożyć od lat, to warto próbować.
Henning Mankell napisał powieść o sensie naszej egzystencji i zrobił to z ogromnym znawstwem ludzkiej natury. 
Bardzo żałuję, że więcej już nic nie napisze.



Tytuł: "Włoskie buty"
Autor: Henning Mankell
Wydawnictwo: W.A.B
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 352

0 komentarze: