Bo tylko miłość może ocalić świat. Recenzja przedpremierowa "Miłości w czasach zagłady" Hanni Münzer.


Z książką, która okazała się jednym z największych sukcesów self - publishingu na świecie (pół miliona sprzedanych egzemplarzy w Niemczech) wiązałam duże nadzieje. Po pierwsze dlatego, że interesuje mnie tematyka powieści, których fabuła toczy się w latach II wojny światowej, nawiązuje do wpływu ideologii nazizmu na życie zwykłych ludzi. 
Po drugie zachętą okazała się zapowiedź wydawcy, który wskazał, że główną rolę w powieści odgrywają losy czterech pokoleń niezwykłych kobiet. Oczekiwałam historii, która mnie poruszy, zaciekawi i nie pozwoli o sobie zapomnieć. I tak się stało, mimo paru pułapek, w które wpadała autorka powieści. 
Hanni Münzer jest odpowiedzialna za moje chwile spędzone z mroczną historią rodzinną opisaną w powieści "Miłość w czasach zagłady"Na wydarzenia opisywane w książce "Miłość w czasach zagłady" możemy spojrzeć z dwóch perspektyw: współczesnej i historycznej. Początkowo towarzyszymy młodej Amerykance Felicity, która podąża śladem nagle zaginionej matki. Trop wiedzie do Rzymu, gdzie Martha Benedict zostaje odnaleziona w hotelu wśród skrawków rodzinnych zdjęć i dokumentów. Okazuje się, że zawartość pudełka pozostawionego przez zmarłą niedawną babkę Felicity to prawdziwa puszka Pandory, która natychmiast przenosi nas do lat dwudziestych ubiegłego wieku. 
W Monachium żyje utalentowana sopranistka i pianistka Elisabeth Malpran. Hołubiona i kochana przez swego świeżo poślubionego męża Gustava, żydowskiego lekarza, młoda i piękna kobieta jest zupełnie nieświadoma wydarzeń rozgrywających się wokół niej. W trudnej dla Niemców powojennej rzeczywistości lat dwudziestych, podyktowanej postanowieniami traktatu wersalskiego powoli rodzi się hydra nazizmu. Poza wygodnym mieszkaniem w stylowej kamienicy zajmowanej przez rodzinę doktora Berchingera toczy się życie obywateli Republiki Weimarskiej. Nieznany nikomu Adolf Hitler próbuje nieudanego puczu, rodzi się ideologia rasy panów, która doprowadza do przejęcia władzy przez czciciela czystej i silnej niemieckiej krwi. Im więcej zwolenników znajduje nowa władza, tym trudniejsze staje się życie rodziny znanej wśród notabli śpiewaczki operowej. Mimo stworzonego przez jej męża życia jak w kokonie do Elisabeth dociera okrutna prawda. Niebezpieczeństwo grozi ojcu jej dwójki dzieci oraz im samym, ponieważ uważane są za pół Żydów. Nie pozostaje więc nic innego jak zaplanowanie ucieczki z kraju opanowanego przez brunatny reżim.
Drobiazgowo przygotowana podróż całej rodziny kończy się zniknięciem Gustava i desperacką próbą jego odnalezienia, która sprowadza zrozpaczoną żonę i matkę do Berlina. Podziwiana przez nazistowskich dygnitarzy Elisabeth ma nadzieję na uzyskanie pomocy w odnalezieniu małżonka. Niestety ofiarą nowego porządku stają się również dzieci: Deborah i Wolfgang. W trosce o nie Elisabeth przeżywa niezwykłą metamorfozę. Już nie jest naiwną młodą kobietą, staje się waleczna i zawiera małżeństwo z rozsądku z wysokim oficerem SS. 
Dalsze koleje losu rodziny stawiają córkę Deborę w roli bohaterki pierwszoplanowej. U boku ojczyma wrażliwa i delikatna dziewczyna z czasem stanie oko w oko z najokrutniejszą z prawd. I ona również, podobnie jak matka, okaże się zdolna do największych poświęceń.
Wraz z Deborą czytelnik otrzymuje ciekawe spojrzenie na wojenną rzeczywistość. Jest to próba zrozumienia sposobu myślenia i postępowania wielu Niemców, którzy zostali uwiedzeni przez nową władzę i jej propagandę.
"Miłość w czasach zagłady" to opowieść o kobietach, ich sile, determinacji, woli życia i codziennym bohaterstwie. Historia II wojny światowej pozwala nam poznać życie wielu niezłomnych kobiet, które angażowały się w ruch oporu przeciwko III Rzeszy. Poza bohaterkami związanymi rodzinnymi więzami Hanni Münzer stworzyła również postać kobiety - szpiega. Marlene Kalten to, moim zdaniem, hołd złożony przez autorkę wszystkim tym, którzy z narażeniem życia wyrywali innych z nieubłaganych trybów machiny zła. 
Dzięki kreacji tej postaci w powieści znalazły miejsce wydarzenia rozgrywające się na terenie Generalnej Guberni, w Krakowie, gdzie prowadzone były akcje skierowane przeciwko okupantom. Jest to raczej zasygnalizowanie tematu, ale jednocześnie ukłon w stronę wszystkich tych, którzy starali się pokrzyżować plany ostatecznego rozwiązania ustalonego w malowniczej willi Wannsee, na obrzeżach Berlina.
Wspomniałam na początku o pułapkach, w które wpadła autorka powieści. Nie jest łatwo połączyć fikcyjnych bohaterów z dużą ilością postaci historycznych tak, by zachować pozory realności. O niektórych zmianach względem prawdy historycznej autorka wspomina w posłowiu do książki. Choć część opisywanych sytuacji wydaje się niemożliwa, to jednak udało się zbudować nastrój, dzięki któremu czytelnik może osobiście doświadczyć emocji towarzyszących życiu w czasach nazizmu.
"Miłość w czasach zagłady" to również próba znalezienia odpowiedzi na pytanie, na ile historia może może mieć wpływ na losy jednostek? Jak bardzo kształtuje życie ludzi w kilku pokoleniach? Szczególnie, gdy okazuje się, że:
"zło z natury jest zaraźliwe i wpływa na losy następnych pokoleń"
Współczesne bohaterki Felicity i Martha musiały uporać się z trudną przeszłością, zmierzyć się z bólem i cierpieniem, by na nowo zbudować rodzinne więzi.
Wiele tekstów, rozpraw naukowych i powieści napisano na temat niszczycielskiej siły ideologii nazizmu. "Miłość w czasach zagłady" to kolejna próba zmierzenia się z mroczną historią XX wieku. To rodzinna i emocjonująca historia, która jest próbą odpowiedzi na pytanie: co ja bym zrobiła w takiej sytuacji?  Obym nigdy nie musiała konfrontować odpowiedzi z rzeczywistością.

Tytuł: "Miłość w czasach zagłady"
Autor: Hanni Münzer
Wydawnictwo: Insignis
Rok wydania: premiera 30 marca 2016 roku
Liczba stron: 488
egzemplarz recenzencki

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu:



3 komentarze:

  1. Ja również nie chciałabym musieć odpowiadać na tego typy pytania, a już z pewnością nigdy nie chciałabym być postawiona w sytuacji, w której zmuszona byłabym do dokonywania tak trudnych wyborów, jak bohaterki tej powieści... Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Tak wiele już przeczytałam i obejrzałam na temat II wojny światowej, okupacji i holocaustu, a jednak tutaj znalazłam też coś nowego, inną perspektywę. Po kilku dniach od lektury złapałam się na tym, że ciągle myślę o bohaterce powieści.

      Usuń
    2. Masz rację, miałam podobne odczucia, też interesuję się tą tematyką i przeczytałam już wiele książek na temat II wojny światowej, a jednak w tej książce widać inną perspektywę, podobne refleksje nachodziły mnie w trakcie lektury "Złodziejki książek", w której wojna ukazana była okiem małej niemieckiej dziewczynki, byłam nią oczarowana :)
      Ja również nie opuściłam bohaterów wykreowanych przez H. Muzner, oni nadal są ze mną i ciągle myślę o tej książce, aż nie umiem skoncentrować uwagi na nowej lekturze ;)

      Usuń