Istnieją piękne powieści, do tego pięknie napisane. Jeśli uda mi się taką przeczytać, jestem wniebowzięta. Tak się stało zaledwie parę dni temu. W 74. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, postanowiłam przeczytać powieść
Anny Klejzerowicz "List z powstania", którą niedawno wznowiło wydawnictwo Replika. Powiedzieć, że byłam zachwycona, to właściwie nie powiedzieć nic. Przeczytałam ją w jedno popołudnie, nie mogłam inaczej. Trochę żałuję, że już się skończyła, ale jak wiadomo, co dobre szybko się kończy. Najważniejsze, że pozostały emocje i poczucie dobrze spędzonego czasu.