Przeszłość i przyszłość splecione na zawsze, czyli recenzja powieści "List z powstania" Anny Klejzerowicz.


Istnieją piękne powieści, do tego pięknie napisane. Jeśli uda mi się taką przeczytać, jestem wniebowzięta. Tak się stało zaledwie parę dni temu. W 74. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, postanowiłam przeczytać powieść Anny Klejzerowicz "List z powstania", którą niedawno wznowiło wydawnictwo Replika. Powiedzieć, że byłam zachwycona, to właściwie nie powiedzieć nic. Przeczytałam ją w jedno popołudnie, nie mogłam inaczej. Trochę żałuję, że już się skończyła, ale jak wiadomo, co dobre szybko się kończy. Najważniejsze, że pozostały emocje i poczucie dobrze spędzonego czasu.

"List z powstania" to powieść o bardzo dobrze przemyślanej fabule, której konstrukcja sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Anna Klejzerowicz napisała mądrą, ciekawą i przesyconą nieuchwytną delikatnością książkę. Historia związana z jednym z najtrudniejszych wydarzeń w naszej przeszłości stała się tłem dla opowieści o życiu jednej rodziny. Warto zaznaczyć, że tematyka powstańcza nie dominuje w powieści, jednocześnie będąc bardzo ważnym jej elementem. 
W ostatnich dniach Powstania Warszawskiego, w jednej z willi na warszawskim Żoliborzu, zostaje zamordowane małżeństwo - Maria i Juliusz Bońkowscy - rodzice Hanki i Julii, nie doczekawszy się wiadomości o swojej córce. Scena ich tragicznej śmierci zamieszczona w prologu, angażuje czytelnika emocjonalnie. W ten sposób osierocone córki zostają naznaczone przez wydarzenia drugiej wojny światowej. Szczególnie jedna z nich, ponieważ to na niej skupia się fabuła powieści. Julia, młodsza z sióstr, przeżywa wojnę, następnie dowiaduje się, że jej rodzice nie żyją, a starsza siostra zaginęła. Przez pewien czas Julia przebywa w sierocińcu, przez cały czas tęskniąc za siostrą i czekając na jej powrót. Tropienie śladów zaginionej, poszukiwanie najmniejszych śladów jej istnienia, staje się dla Julii życiową obsesją. Jako dorosła kobieta obarcza nią także swoją córkę - Mariannę. Przez całe życie obie kobiety trwają wokół jednej myśli - za wszelką cenę pragną poznać prawdę o swojej rodzinie. Można by nawet rzec, że tę tajemnicę matka przekazała swojej córce w genach. 
Okazuje się, że poszukiwania rozwiązania zagadki jest bardzo niebezpieczne dla Julii i Marianny, szczególnie że toczą się w trudnych latach powojennych, kiedy tematyka powstańcza nie należała do wiodących i sprawiała problem komunistycznym władzom. Żeby było jeszcze trudniej, autorka postanowiła spiętrzyć przed swoimi bohaterkami wiele różnych przeszkód: wypadki, śmierć najbliższych, inwigilację ze strony służb bezpieczeństwa. Nigdy nie wiadomo do końca, kto tu jest dobry, kto zły. Anna Klejzerowicz sprytnie manipuluje czytelnikiem, prawdę mówiąc do ostatniej strony nie mamy pewności, jak to wszystko się skończy.
Warstwa obyczajowa powieści została przedstawiona wiarygodnie, dzięki temu można bez problemu wejść w historię opisaną przez autorkę. Dialogi są żywe, przez co relacje między matką i córką wydają się pełne pasji. 
"List z powstania" to jednocześnie powieść kryminalna. Zagadka morderstwa, śledztwo rozciągnięte w czasie, szukanie winnego zbrodni - to klasyczne elementy każdego, szanującego się kryminału. Anna Klejzerowicz napisała go zgodnie z uznanymi prawidłami, dlatego książkę czyta się z dużą przyjemnością, jaką daje poszukiwanie rozwiązania całej intrygi.
Umiejętne połączenie kryminału z bogatą warstwą obyczajową, umocowaną w historii, która wpłynęła na życie kilku pokoleń Polaków, to bardzo dobry pomysł. Tajemnica, nocne, głuche telefony wywołujące dreszcz niepokoju, coś mistycznego (bo i tego nie brakuje w powieści) powodują, że książka wymyka się tradycyjnym klasyfikacjom. Jest to, według mnie, ogromna zaleta.
Autorka, urodzona w Gdańsku, część powieściowej akcji umieściła w tym mieście, co wydaje się jak najbardziej naturalne, skoro zna niemal każdy jego zakamarek. To tylko korzyść dla czytelnika, który może spacerować sobie po mieście i jego okolicy tropem autorki - przewodniczki. 
Powieść Anny Klejzerowicz "List z powstania" skłania do wielu przemyśleń, refleksji nad siłą miłości, ale też naturą człowieka, który bywa nieprzewidywalny w swoich poczynaniach. Na kartach powieści znajdziemy również kilka autorskich dygresji, które trafnie opisują naszą współczesną rzeczywistość. Nie ma w nich nachalnego dydaktyzmu, ani też nadmiernego patosu. 
"List z powstania" to powieść o życiu pewnej rodziny, która wciągnięta w wir wielkiej historii, niosąc jej brzemię, próbuje zapewnić sobie przyszłość bez tajemnic i niedomówień. Warto ją przeczytać, w każdym momencie.

Tytuł: "List z powstania"
Autor: Anna Klejzerowicz
Liczba stron: 352
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Replika



0 komentarze: