Słodko - gorzka droga do szczęścia, czyli recenzja powieści "Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu" Anny McPartlin.


Szczęście. Czym jest dla nas? Jak je osiągnąć? Jak pokonać drogę do tego, czego naprawdę się pragnie? Anna McPartlin - irlandzka powieściopisarka w emocjonalny sposób przedstawiła historię ludzi, którzy dążyli do szczęścia. Napisała słodko - gorzką powieść, osobistą i poruszającą, czyli "Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu". Powieść przepełnioną smutkiem, bólem, poruszającą trudne tematy, ale również pozwalającą zatrzymać się na chwilę, żeby przemyśleć nasze codzienne kontakty z innymi ludźmi.

Anna McPartlin dużo wie o stracie i potrafi pisać o niej w bardzo osobisty sposób. Główną bohaterką powieści jest Maisie Bean - Brennan, która stojąc przed dużym audytorium, po ponad dwudziestu latach postanawia opowiedzieć o śmierci swojego syna. Wiemy o tym od początku, nic już tego nie zmieni. Maisie zabiera nas w podróż, która pozwoli nam zrozumieć, jak i dlaczego musiał umrzeć siedemnastoletni Jeremy.
Historia została opowiedziana z różnych perspektyw. Dotyczy kilku styczniowych dni 1995 roku przeżytych przez bohaterów książki w małym mieście w Irlandii. 
Jest grupa szkolnych przyjaciół, którzy spędzają wolny czas w typowy dla wielu młodych ludzi sposób. Jest codzienność rodziny, która opuściła męża i ojca stosującego przemoc domową. Jest wspaniała postać matki głównej bohaterki - kobieta, która zmaga się z chorobę Alzheimera. Jest wreszcie nastolatka, negująca rzeczywistość, dorastająca i wrażliwa Valerie. Każda z wymienionych postaci dodaje coś od siebie, uzupełniając opowieść udręczonej matki. 

Retrospekcje sięgające najgłębszych pokładów wspomnień  Maisie Bean - Brennan przedstawione są realistycznie, ale także bardzo delikatnie. Na uwagę zasługuje autentyzm postaci, ich myśli i emocje. Narracja doskonale buduje napięcie i poczucie lęku związane z tragicznymi wydarzeniami, które poznajemy warstwa po warstwie. 
Jednocześnie warto wspomnieć o elementach humorystycznych, które świetnie równoważą smutek wyłaniający się z kart powieści. Bardzo podobały mi się fragmenty, które ukazywały sposób myślenia i odczuwania kobiety walczącej z demencją. To naprawdę dobry pomysł, aby oddać głos komuś, kto stara się pokonać złowrogą degradację umysłu.
Ciekawym zabiegiem okazało się dopasowanie tytułów wielu piosenek znanych zespołów i artystów, na przykład Green Day, Guns n' Roses, REM i wielu innych. Odzwierciedlają gust muzyczny lat dziewięćdziesiątych, uzupełniają historie poszczególnych bohaterów, tworzą mozaikę, która pozwala wczuć się w klimat powieści. Warto posłuchać proponowanych muzycznych kawałków w trakcie lektury. Myślę, że niektórym czytelnikom może to przypaść do gustu.

Każdy z nas chciałby, choć przez chwilę, znaleźć się w jakimś szczęśliwym miejscu. Chciał tego Jeremy, jego rodzina i przyjaciele. Ale droga ku temu bywa skomplikowana, ponieważ musimy pokonać wiele przeciwności. Strach przed odrzuceniem, brak tolerancji, piekło, które ludzie sami sobie budują na ziemi. Książka "Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu" wskazuje nam kierunki, które mogą przybliżyć nas do upragnionego szczęścia. To przede wszystkim odwaga, siła przyjaźni i miłości, nauka tolerancji i zrozumienie dla odmienności.

Dowiedziałam się, że Anna McPartlin ma na swoim koncie siedem powieści, w tym ubiegłoroczną polską premierę w postaci "Ostatnich dni Królika". Jeśli wszystkie książki autorki zostały napisane tak,  jak "Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu" to już dzisiaj zapisuję je na listę "obowiązkowych - do przeczytania". 
Historia życia Maisie - bohaterki, współczesnej życiowej wojowniczki i jej rodziny sprawiła, że przed każdym rozdziałem brałam głęboki oddech, na końcu zaś, kolejny raz w życiu, utwierdziłam się w przekonaniu, że każdy z nas jest w stanie bardzo wiele pokonać w myśl popularnego stwierdzenia "co cię nie zabije, to cię wzmocni".

Tytuł: "Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu"
Autor: Anna McPartlin
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 400

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu:


2 komentarze:

  1. Na mojej półce nadal czekają "Ostatnie dni królika" tej autorki i nie mogę na nie znaleźć czasu, a Ty kusisz kolejnym tytułem Beatko ;). Dodaję do listy, z pewnością się zaopatrzę w tę książkę, bo piszesz o niej tak, że mam ochotę rzucić wszystko i czytać "Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu"!
    PS. Nie wiedziałam, że autorka ma na koncie tyle powieści!
    Pozdrawiam gorąco! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, ja koniecznie muszę sięgnąć po "Ostatnie dni Królika". Ta Autorka pisze tak, że rzeczywiście można rzucić wszystko :) Pozdrawiam bardzo, bardzo gorąco Kochana.

      Usuń