Jak to jest napisać "Milion cudownych listów"? Recenzja książki Jodi Ann Bickley. Przed premierą!


Wielu z nas chce mieć swoje miejsce w życiu, robić coś ważnego, być zapamiętanym, kochanym, realizować marzenia. To wszystko jest bardzo naturalne, wynika z naszych potrzeb, jest niezbędne do tego, żeby czuć się dobrze. Ale droga do tego nie zawsze usłana jest różami. Życie jest nieprzewidywalne i potrafi zafundować nam szereg trudności. Rzuca nam kłody pod nogi, naraża na cierpienie i pozbawia nas pewności siebie. Co można zrobić, gdy wydaje nam się, że już wszystko za nami, że wszystko straciliśmy, że nic nie ma sensu? Położyć się na podłodze i czekać na koniec, a może dać sobie szansę - tę ostatnią, która może wszystko zmienić? Mamy wybór. Zawsze też możemy spotkać kogoś, kto odmieni nasze życie. Młoda Jodi Ann Bickley wiodła szczęśliwe i radosne życie, ale pewnego dnia zachorowała i doznała miniudaru. To był początek wielu lat zmagań z chorobą, poszukiwaniem trafnej diagnozy i sposobów poradzenia sobie z różnymi ograniczeniami. Jodi postanowiła ratować siebie i innych w wyjątkowy sposób. Zaczęła pisać i wysyłać niezwykłe listy. W 2014 roku napisała o tym książkę "Milion cudownych listów", która już za kilka dni będzie miała swoją polską premierę, czyli 26 października 2016 roku.

Historia Angielki Jodi Ann Bickley jest poruszająca, wyzwala różne emocje, ale napisana jest w prosty i zrozumiały sposób. Nie ma w niej górnolotnych stwierdzeń, magicznych porad i uniesień. "Milion cudownych listów" to bardzo pozytywna i optymistyczna opowieść o tym, że można pokonać trudności i nauczyć się żyć na nowo. To książka o tym, że można mieć prostą i piękną koncepcję na to, by pomóc sobie i innym ludziom. Jednocześnie jest niezwykłym przykładem tego, że na całym świecie są ludzie, którzy czują się przede wszystkim samotni (i to jedną z najokrutniejszych form samotności - taką, którą odczuwamy będąc wśród innych), mają różne problemy, chwilowe załamania, nie układa im się w życiu. Ci samotni, smutni i nieszczęśliwi ludzie potrzebują naszego wsparcia. Lecz my, zaabsorbowani własnymi przeżyciami, nie umiemy lub nie chcemy myśleć o tym, jak można im pomóc. Jodi doszła do tego życiowego momentu, w którym wydawało jej się, że już czas się poddać, ale za sprawą pewnego przypadku udało się jej wymyślić coś, co przyniosło ulgę i radość wielu ludziom. Usiadła przy biurku i postanowiła pisać listy. Najpierw były to małe karteczki z miłymi wiadomościami, które podrzucała anonimowo w różnych publicznych miejscach. Z czasem projekt rozrósł się i dzisiaj Jodi Ann Bickley prowadzi niezwykłą stronę: www.onemillionlovelyletters.com

To właśnie tam można znaleźć niektóre z napisanych przez nią listów oraz poznać online całą historię autorki "Miliona cudownych listów".
Na czym polega fenomen projektu i pisanych listów? Przede wszystkim na prostocie pomysłu i treści przekazywanych wiadomości. Jodi Ann Bickley codziennie siada i pisze do kogoś, kto cierpi na depresję, czuje się niekochany, porzucony, nieszczęśliwy, jest ciężko chory lub ma zwyczajnie zły dzień. Mówi tym nieznanym sobie ludziom, że są ważni, potrzebni, wyjątkowi i wspaniali. Zwraca się do nich tak, jakby byli jej przyjaciółmi. Lubi to robić i wie, że może pomóc. Jednocześnie pomaga również sobie. Pisząc układa swoje życie na nowo, po wyjściu ze szpitala, po kryzysie, który spowodował, że czuła się bardzo samotna i zagubiona.

Była ciężko chora, zmęczona, smutna i zła. Stała na krawędzi, ale udało jej się zrobić mały krok w tył a następnie duży krok w przód, żeby pokonać swoje problemy, myśli samobójcze, depresję, zaburzenia odżywiania i stratę bliskich. Dzięki pokonywaniu własnych słabości potrafi o nich pisać, rozumieć je i doradzać innym ludziom.

"Milion cudownych listów" to również zbiór korespondencji wymienianej pomiędzy autorką a wieloma nieznanymi osobami. Listy potwierdzają fakt, że wszyscy doświadczają podobnych problemów, że pragną zrozumienia i życzliwości, szukają potwierdzenia, że "wszystko będzie dobrze". 

Książka Jodi Ann Bickley jest opowieścią pełną pokory wobec życia, które zawsze nas zaskakuje. Czasem trudno jest nam prosić o pomoc, walczymy z przeciwnościami lub poddajemy się losowi. Wtedy myślimy, że już nigdy nic się nie zmieni, że już zawsze będziemy słabi, nieatrakcyjni, porzuceni. Ale życie potrafi również wprowadzić jakiś przełom, postawić na naszej drodze rodzinę, życzliwych przyjaciół i znajomych. Musimy jedynie dojrzeć tak zwane światełko w tunelu, może jakiś drobiazg, uśmiech, nauczyć się żyć chwilą i doceniać ją w każdym calu.

Pisarka Regina Brett napisała, że "Milion cudownych listów" to "koło ratunkowe dla wszystkich, którzy cierpią i zmagają się z trudnościami, ale zamiast dać za wygraną, chcą o siebie walczyć". I tak rzeczywiście jest. Młoda dziewczyna, która zmierzyła się ze swoimi słabościami, która wciąż je pokonuje, potrafi dzielić się swoimi małymi radościami z innymi, przekazując im pozytywne przesłanie i mnóstwo dobrych emocji. Napisała prostą, momentami zabawną, ale przede wszystkim wartościową książkę o nas wszystkich.


Przeczytałam tę opowieść z przyjemnością, dzięki niej poznałam ciekawą i inspirującą historię zwyczajnej osoby, która okazała się wyjątkowa. Nawet jeśli uważacie, że takie historie nie są dla Was, uważam że warto dać tej książce szansę. Jest w niej wiele fragmentów, które mogą Was pozytywnie zaskoczyć.

Tytuł: "Milion cudownych listów"
Autor: Jodi Ann Bickley
Wydawnictwo: Insignis
Rok wydania: 2016 /premiera 26 października/
Liczba stron: 272
egzemplarz recenzencki

Za możliwość zrecenzowania książki przed premierą dziękuję Wydawnictwu:

oraz Agencji



1 komentarz:

  1. Piękne są Twoje refleksje po lekturze tej książki Beatko, pewnie w najbliższym czasie nie znajdę czasu na jej lekturę, ale zapamiętam tytuł :) Buziaki <3

    OdpowiedzUsuń