Poznajcie "Marlene" - bojowniczkę ruchu oporu, czyli recenzja powieści Hanni Münzer.


Zaledwie rok temu miałam przyjemność czytać powieść nieznanej mi wówczas autorki Hanni Münzer "Miłość w czasach zagłady". Była to opowieść o kobietach, ich sile, determinacji, woli życia i codziennym bohaterstwie w latach II wojny światowej. Historia opowiedziana z perspektywy niezwykłych kobiet, które wiele musiały poświęcić, ale wierzyły w siłę miłości. Szczególnie jedna z bohaterek znalazła miejsce w mojej pamięci, Marlene Kalten, kobieta - szpieg. Postać fikcyjna, mająca jednak w historii wiele pierwowzorów. Po roku autorka bestsellerowej "Miłości w czasach zagłady" wydała jej kontynuację. Ponownie więc mogłam śledzić wojenne a także bardziej współczesne losy bohaterów. Oto "Marlene" - powieść poświęcona mrocznym czasom nazizmu.

Powieść rozpoczyna się w czasach współczesnych, Marlene Kalten vel Anna von Dürkheim - niemal stuletnia staruszka decyduje się napisać swą biografię. W tym celu w Krakowie spotykają się członkowie rodziny, przyjaciele i znajomi Marlene, którym kobieta opowiada o najbardziej nikczemnych czasach, w których przyszło jej żyć, o swoich wojennych doświadczeniach i wielkiej miłości, która pozwoliła jej przetrwać najbardziej dramatyczne chwile.
Właściwa opowieść ma swój początek w lipcu 1944 roku, Marlene Kalten wraca w swych wspomnieniach do dnia, w którym stojąc przed zburzoną kamienicą w Monachium, utwierdza się w przekonaniu, że jej bliscy przyjaciele zginęli. Postanawia przyłączyć się do francuskiego ruchu oporu, ale los krzyżuje jej plany. Wojenna zawierucha rzuca ją na coraz to inne obszary objęte konfliktem. Marlene realizuje misję, walcząc za sprawę wyrusza do Generalnego Gubernatorstwa. Na swojej drodze spotyka wielu ludzi, stojących po dwóch stronach barykady zbudowanej przez uczestników największego konfliktu zbrojnego w XX wieku, by na koniec trafić do Auschwitz - wprost na blok Madame Butterfly.

Hanni Münzer umiejętnie skonfrontowała postaci i zdarzenia fikcyjne z prawdziwymi obrazami, które znamy z historii. Echo prawdziwych wydarzeń pobrzmiewa w krótkich przerywnikach między niektórymi rozdziałami, które autorka określa jako odpryski wojny. Znajdują się w nich cytowane wypowiedzi polityków, informacje dotyczące różnych zdarzeń, nie tylko związane bezpośrednio z prowadzonymi działaniami wojennymi, fragmenty listów, ulotek i wielu publikacji, które uświadamiają nam, że wojna zawsze ma wiele twarzy. Nawet dla doświadczonego znawcy tematu mogą stanowić ciekawą alternatywę  i uzupełnienie dla fabuły wymyślonej przez autorkę.
Opowieść Hanni Münzer to, moim zdaniem, poruszająca historia o niewyobrażalnym okrucieństwie wojny, bohaterskiej walce i nadziei na to, że ludzie są w stanie zapanować nad chęcią samodestrukcji.
"Marlene" to również opowieść o tym, że w obliczu zagrożenia często musimy dokonywać tragicznych wyborów. I tak naprawdę nikt z nas nie wie, jak zachowałby się w podobnych sytuacjach. Bohaterka powieści często wychodziła obronną ręką z opresji, jej przygody były prawie tak samo nieprawdopodobne jak poczynania filmowych agentów, z Jamesem Bondem na czele. To może stanowić pewien zgrzyt w odbiorze powieści, chociaż nigdy nie wiadomo, ile sił możemy z siebie wykrzesać w obliczu największego zagrożenia. W każdym razie wojenna przeszłość Marlene Kalten to niesamowity przykład odwagi, poświęcenia i miłości, która pozwoliła jej przetrwać to, co niemożliwe.  

"Marlene" to ciekawie napisana powieść, którą autorka dobrze umieściła w kontekście II wojny światowej. Skupiła się na przeżyciach kobiet poddanych okrutnemu reżimowi, ich sile i nieprawdopodobnej odwadze. Na uwagę zasługują fragmenty poświęcone codzienności w obozie zagłady, które wywołują spektrum emocji. 
Ale interesujące są także powojenne losy bohaterów powieści, którzy muszą zmagać się z równie trudnym okresem okupacji Niemiec przez aliantów. 

Uważam, że Hanni Münzer napisała książkę, która jest wyrazem hołdu wobec wszystkich, którzy z narażeniem życia wyrywali innych z nieubłaganych trybów machiny zła. Jednocześnie jest głosem wskazującym na to, że wciąż popełniamy te same błędy i nadal stajemy nad przepaścią, która może pogrążyć współczesny świat w destrukcji. Autorka pyta:

 "Czy można stworzyć świat bez wojen?"
Jej powieść daje odpowiedź na to odwieczne pytanie. To kobiety - silne i wolne - mają pełne prawo do pokoju i mogą sprawić, że nigdy więcej garstka szaleńców nie zawładnie umysłami i sercami milionów ludzi, prowadząc ich do zniszczenia wartości, w które dotąd wierzyli. To bardzo aktualna kwestia w naszym współczesnym świecie.

Powieść Hanni Münzer "Marlene" polecam wszystkim, którzy zainteresowani są dobrze opowiedzianą historią toczącą się w skomplikowanych czasach II wojny światowej. Można ją czytać jako oddzielną opowieść, nie znając wcześniejszej książki autorki. Warto jednak sięgnąć także po "Miłość w czasach zagłady", choćby po to, aby poznać losy niektórych bohaterów i zrozumieć ich decyzje.

Tytuł: "Marlene"
Autor: Hanni Münzer
Wydawnictwo: Insignis
Rok wydania: 2017 (premiera 29 marca)
Liczba stron: 552
egzemplarz recenzencki

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu


6 komentarzy:

  1. Beatko, jesteś wielka! To obszerna książka, przeczytałaś ją błyskawicznie! :) Jak zawsze piękna recenzja, z którą zgadzam się w 100%! Byłam bardzo ciekawa, czy i Tobie się spodoba drugi tom :). Cieszę się, że kolejny raz mogłyśmy porównać swoje refleksje... Miłego dnia Kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obszerna książka, ale czyta się ją bardzo płynnie. Ale faktycznie, chciałam przyspieszyć, żeby zdążyć do premiery.Cóż, udało mi się chwilę po ;-) I ja cieszę się, że miałyśmy bardzo podobne odczucia. Serdeczności Agnieszko :)

      Usuń
  2. Bardzo interesująca i dopracowana recenzja, sprawiającą, że człowiek ma wielką ochotę sięgnąć po tę powieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, dziękuję :) podobają mi się obie powieści autorki.

      Usuń
  3. Aż nie mogę uwierzyć, że tej książki jeszcze nie przeczytałam ... Czas to nadrobić! Świetna recenzja :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrego nadrabiania. Polecam :) czyta się bardzo dobrze. I dziękuję za miłe słowa.

      Usuń