Destylat odwiecznego zła, czyli recenzja "Wędrowca" Surena Cormudiana.


Kilkanaście lat temu Dmitry Glukhovsky rozpoczął publikować w internecie swoją powieść "Metro 2033". Czy spodziewał się tego, że da początek niezwykłemu projektowi, który przysporzy mu sławy, ale także pozwoli innym autorom na stworzenie universum nawiązującego do wizji świata po zagładzie? Jedno jest pewne, międzynarodowy projekt Uniwersum Metro 2033 skupił wokół siebie autorów i czytelników zafascynowanych wizją świata po zagładzie.
Jednym z takich autorów jest Suren Cormudian - rosyjski pisarz pochodzenia ormiańskiego. Ma na swoim koncie dziewięć powieści, najlepiej czuje się w gatunku post-apokaliptycznego Sience Fiction. W 2010 roku ukazała się jego powieść "Wędrowiec", rekomendowana przez Dmitry Glukhovsky'ego jako historia z niepowtarzalną fabułą i wyjątkowym klimatem. Polska premiera tej książki miała miejsce w lutym bieżącego roku.

Powieść Surena Cormudiana nawiązuje bezpośrednio do podwalin, na których oparta została cała seria opowieści o stalkerach żyjących w podziemnych korytarzach dawnego metra, zmagających się z niewyobrażalnym niebezpieczeństwem, czyhającym nań w walce o przetrwanie ludzkości, której udało się przeżyć nuklearny kataklizm. 
W "Wędrowcu" główny bohater Siergiej Minimalny wraca z długiej wyprawy na powierzchnię Ziemi do swojej macierzystej stacji moskiewskiego metra. To właśnie tam, na Tulskiej dochodzi do incydentów, które zapoczątkowują serię niepokojących wydarzeń. Z nieczynnych, wymarłych stacji przybywają osoby, z których jedna umiera w niewyjaśnionych okolicznościach, druga zaś znika. Niestety zwiastuje to zagrożenie, którego następstw nikt nie jest w stanie przewidzieć. Siergiej zwany Papiernikiem wyrusza z niespodziewanym towarzyszem o ciekawej fizjonomii i umiejętnościach w pościg za pewną istotą. Razem przejdą Moskwę, aby zbawić pozostałą przy życiu ludzkość. 

"Wędrowiec" rzeczywiście ma swój klimat. Zawiera potężną dawkę grozy, ale również czarnego humoru, który towarzyszy nam w wędrówce przez zdegradowany świat. Na powierzchni możemy przyjrzeć się temu, co zagraża pozostałym przy życiu ludziom. Spektrum niebezpieczeństw jest szerokie: od latających wiedźmuch po krwiożercze stygmaty. Jednak to nie mutanty i maszkary stanowią największe niebezpieczeństwo. Ono czai się, aby zawładnąć umysłami ludzi. Ma ogromną moc, ale potrzebuje...nosiciela. Kogoś owładniętego chęcią podporządkowania sobie innych, pragnącego władzy i zniszczenia. Na tę siłę poluje tytułowy Wędrowiec i jego przyjaciel - stalker z moskiewskiego metra.  
Suren Cormudian zbudował świat, w którym skonfrontował wszystko to, co towarzyszy nam od zarania dziejów. Pokazał nam najciemniejszą stronę ludzkiego umysłu: zazdrość, strach, nienawiść, rasizm, wrogość. Zamknął to w formie pewnego "destylatu zła". Zła, które zmaterializowało się, ucieleśniło, zaczęło żyć własnym życiem, aby rządzić, zawładnąć nami na nowo. W świecie, który sami doprowadziliśmy do zagłady. Gdzie człowiek patrzy na człowieka i widzi w nim strach, i zaraz potem nienawiść.

Powieść wciąga do swojego świata, pozwala zanurzyć się w wizji stworzonej przez autora, bardzo bliskiej pierwowzoru, jakim było "Metro 2033". Misja naprawy świata, którego przecież i tak już nie ma, może budzić grozę. Może również skłonić do przemyśleń nad kondycją ludzkości, do których przyzwyczaili nas już inni twórcy uniwersum zapoczątkowanego przez Glukhovsky'ego. "Wędrowiec" ma dynamiczną fabułę i charyzmatycznych bohaterów. Umiejętnie łączy elementy akcji i przygody z refleksjami nad przyczynami i skutkami apokalipsy. Czy potrafimy porozumieć się w obliczu wspólnego zagrożenia? A może animozje są tak silne, że nie będziemy w stanie ocalić świata? Nasze lęki i zmartwienia są zawsze takie same. Wciąż jednak żyjemy na powierzchni. I nadal możemy korzystać z prawa do bycia sobą. A o to zawsze warto walczyć. Jak bohaterowie "Wędrowca".


Tytuł: "Wędrowiec" (seria: Uniwersum Metro 2033)
Autor: Suren Cormudian
Liczba stron: 304
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Insignis




0 komentarze: