Rok 2017 obfitował w wiele ciekawych książek, które miałam możliwość przeczytać. Należą do nich powieści Krzysztofa Bochusa, najpierw "Czarny manuskrypt", a następnie "Martwy błękit". Oba tytuły należą do gatunku kryminałów retro, ich fabuła rozgrywa się w latach przypadających na narodziny hitlerowskiego reżimu. W obu książkach historyczne wydarzenia lat trzydziestych XX wieku przeplatają się z mrocznymi śledztwami prowadzonymi przez radcę kryminalnego Christiana Abella - głównego bohatera zagadkowych powieści Krzysztofa Bochusa. O debiutującym "Czarnym manuskrypcie" pisałam w kwietniu, natomiast dzisiaj chciałabym odnieść się do drugiego tomu cyklu stworzonego przez autora, czyli "Martwym błękicie".
Kryminały retro od wielu lat podbijają serca polskich czytelników. Przyznaję, że i ja znajduję się w gronie osób, które lubią czytać powieści kryminalne w stylu retro, a także kryminały historyczne. Do tych szczególnie ulubionych zaliczam serię Sprawy Ignaza Brauna, czyli powieści Piotra Schmandta oraz książki Krzysztofa Beśki. Ostatnio do grona pisarzy, o których chcę pamiętać, dołączył Krzysztof Bochus i jego debiut beletrystyczny "Czarny manuskrypt".