Globalny Projekt Szekspir ruszył do akcji. Recenzja książki "Zimowa opowieść. Przepaść czasu" Jeanette Winterson.


Czas. Nikt go nie widział, ale przecież wiemy, że istnieje. Co gorsza (dla nas) nieubłaganie mija. Wiemy, że czasu nie jesteśmy w stanie zatrzymać, ale znamy pewne sposoby, które pozwalają nam podróżować w czasie. Nie, nie mam żadnych danych na temat ostatnio powstałego wehikułu czasu. Jednak chciałabym opowiedzieć o pewnym projekcie, który w pewnym stopniu powala nam odbyć swoistą podróż w czasie, niebagatelną - czterysta lat wstecz.
Z okazji 400 rocznicy śmierci Williama Szekspira brytyjski wydawca Hogarth Press zaprosił do współpracy pisarzy, którzy mają w swoim dorobku prawdziwe bestsellery. Ich zadanie polega na opowiedzeniu na nowo najbardziej znanych dzieł mistrza literatury angielskiej. Aby podołać tak zaszczytnemu zadaniu nie pozostaje nic innego jak wyruszyć w twórczą podróż, zapakować do walizek wszystko, co najlepsze (jak muszelki z wyprawy nad morze) i stworzyć nową jakość. Wśród podróżujących pisarzy znalazła się Jeanette Winterson, Brytyjka, osobiście porzucona w dzieciństwie i oddana do adopcji. To ważny fakt. Sięgnęła po dzieło Szekspira, które jest jej wyjątkowo bliskie i napisała niezwykły remake "Opowieści zimowej" z 1611 roku. W pełni nowoczesną, sugestywną i brawurowo napisaną powieść "Zimowa opowieść. Przepaść czasu".

Jest to pierwsza w serii współczesnych powieści w oparciu o wielkie dzieła Williama Szekspira. Jak udało się zaadaptować czas i przestrzeń sprzed czterystu lat pisarce, która podkreśla w swoich wypowiedziach, że przez całe życie nosi w sobie dzieło wielkiego dramaturga? O tym każdy czytelnik powinien przekonać się osobiście. Moje spotkanie z "Opowieścią zimową" XXI wieku uważam za bardzo udane. Przyznam też, że początkowo nie byłam przekonana do takiego pomysłu. Szekspir mnie onieśmiela, nie mam ogromnej wiedzy na temat jego twórczości, w zasadzie znam najważniejsze dzieła, historię okresu, w którym przyszło mu żyć i oczywiście jego biografię. Z tych powodów sięgając po książkę, która powstała w oparciu o klasyczne dzieło, nie wiedziałam czego oczekiwać. Właściwie wiedziałam, fabuła była mi znana, postaci również oraz ich perypetie także. 
Jeanette Winterson stworzyła zupełnie nową jakość - powieść o ludziach tak oddalonych od siebie, że zapomnieli jak to jest ze sobą rozmawiać, o ich namiętnościach, o miłości, zdradzie, krzywdzie, smutku i szaleństwie. Niezależnie od czasu emocje i namiętności towarzyszyły ludziom i popychały ich do różnych czynów. Zawsze. To nie jest niczym nowym, ale sposób ukazania najskrytszych zakamarków ludzkiej duszy udał się pisarce znakomicie. 



Mamy oto XXI wiek, przemierzamy Londyńskie City, Paryż i Amerykę Południową. Wśród współczesnych budowli, ulic i parków przyglądamy się życiu ludzi, których los (pierwotnie Szekspir) nieubłaganie złączył ze sobą. Leo, który założył prosperujący fundusz hedgingowy, jego żona MiMi utalentowana piosenkarka, ich wspólny przyjaciel Kseno, twórca komputerowy. To współczesny ludzki trójkąt, który boryka się z emocjami, żądzami i skomplikowanymi relacjami. Pośród nich główna bohaterka dramatu - Perdita, mała zagubiona, porzucona w oknie życia i wychowana przez czarnoskórego Shepa. Postaci współczesne, ale bezpośrednio wzorowane na pierwowzorze z dramatu Szekspira, postępują podobnie, przeżywają te same dylematy i znajdują się w centrum trudnych dla nich zdarzeń.
Jak ma się zakończyć opowieść wiemy dzięki Szekspirowi i Jeanette Winterson tego nie zmienia, ale wprowadza do powieści wiele ciekawych elementów, współczesnych i doskonale zrozumiałych dla czytelnika naszych czasów. Bohaterowie korzystają z wszystkich nowoczesnych urządzeń, używają Facebooka i Twittera i grają w gry komputerowe. Szczególnie w jedną, wyjątkową "Przepaść czasu". Dzięki zastosowaniu w powieści konstrukcji szkatułkowej bohaterowie biorą udział w wydarzeniach, które rozgrywają się w świecie wirtualnym. A ten świat wypełniają anielskie pióra. 
Anioły. Dobre i Upadłe zaludniają powieść. Są uwięzione w kamieniu posągów Paryża, strzegą cmentarzy, śledzą życie bohaterów. A może to ludzie sami są aniołami zaklętymi w czasie? W czasie, który mija. Może to ja, może ty? W tej powieści jest spora doza magii i ona ociepla smutną rzeczywistość bohaterów. To dobrze, ponieważ pisarka napisała powieść dosyć szorstkim językiem, z krótkimi rozdziałami i krótkimi zdaniami, często równoważnikami zdań oraz soczystymi dialogami. Jej bohaterowie bywają wulgarni, posługują się niewybrednym słownictwem, ale trudno żeby było inaczej, skoro ich udziałem jest furia i destrukcyjne zachowania.
Z drugiej strony powieść "Zimowa opowieść. Przepaść czasu" jest historią, która naprawdę wzrusza, ponieważ życie jest nieprzewidywalne i nic nigdy nie jest takie, jak nam się wydaje.
Chciałabym, żeby gdzieś tam istniały anioły, które mają pozytywny wpływ na moje życie. Takie z piórami miłości i czasu. I chociaż:

"Nasze dni uciekają jak cień"

czas spędzony na lekturze współczesnej adaptacji dzieła Szekspira na pewno nie będzie dla nikogo stracony. Książka Jeanette Winterson to dobra powieść, jeśli skłoni kogoś do sięgnięcia po pierwowzór twórcy Projektu Szekspir z pewnością uzyskają zamierzony cel. Jeśli zaś ktoś nie zna dorobku narodowego poety Anglii na pewno będzie miał możliwość to nadrobić, choćby dzięki kolejnym w serii dziełom współczesnych pisarzy zaangażowanych w rocznicowy projekt. Warto dodać, że w "Zimowej opowieści" Szekspira opowiedzianej na nowo znalazło się streszczenie oryginału. To duży atut. Podobnie, jak osobiste podsumowanie autorki w zakończeniu powieści.
Zachęcam do przeczytania książki. Sama zaś czekam niecierpliwie na kolejne części w serii, szczególnie zaś na Makbeta w wykonaniu Jo Nesbø.


Tytuł: "Zimowa opowieść. Przepaść czasu"
Autor: Jeanette Winterson
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie, Publicat S.A.
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 312
egzemplarz recenzencki

Za książkę udostępnioną do recenzji dziękuję bardzo 


0 komentarze: