Sympatyczna opowieść o poszukiwaniu szczęścia w życiu. Recenzja "Cukierni w ogrodzie" Carole Matthews.


Ile okazji umknęło wam w życiu, bo baliście się spróbować? Bo nie wypadało, bo ktoś inny was bardzo potrzebował, bo było jeszcze za wcześnie, albo zbyt późno. Bohaterka powieści popularnej brytyjskiej pisarki Carole Matthews ustawicznie boryka się z takimi problemami. Prawdę mówiąc spodziewałam się, że "Cukiernia w ogrodzie" będzie powieścią romantycznie przesłodzoną i właściwie sama się sobie dziwiłam, jak to się stało, że po nią sięgnęłam. Chyba z ciekawości, może w ramach odprężenia, poszukiwania lżejszej literatury, a może z powodu apetycznie wyglądającej okładki? Generalnie tego rodzaju powieści nie znajdują się w kręgu moich zainteresowań, nie leżą w mojej naturze (tak stwierdziła niedawno jedna z moich koleżanek, trochę na przekór tej opinii postanowiłam spróbować). Na szczęście książka z apetyczną cukiernią w tytule okazała się w sumie sympatyczną opowieścią o poszukiwaniu szczęścia w życiu, z całkiem niezłym przesłaniem.

Akcja powieści "Cukiernia w ogrodzie" toczy się w okolicy Milton Keynes (około siedemdziesięciu kilometrów od Londynu) nad malowniczym angielskim kanałem, po którym podróżują Brytyjczycy i turyści na swoich łodziach i barkach.  W sielankowej scenerii znajduje się wiejski dom, w którym ponad czterdziestoletnia bohaterka prowadzi "Cukiernię Fay". Kobieta w średnim wieku jest miła, życzliwa, dba o innych bardziej niż o siebie samą. Opiekuje się matką, która z własnej woli nie opuszcza łóżka, mimo że jej stan zdrowia tego nie wymaga. Fay bez skargi wypełnia kaprysy upartej matki i biegnie na każdy stukot laski w drewnianą podłogę. Do rodziny należy jeszcze młodsza siostra bohaterki -  Edie, ale mieszka w Nowym Jorku i jest pochłonięta własnym życiem. Można ją zobaczyć na ekranie laptopa, gdy dzwoni przez Skype'a i prosi o pieniądze. 
Fay Merryweather wiedzie nudne życie u boku bezbarwnego partnera, który odwiedza ją wtedy, gdy potrzebuje wyprasowanych koszul lub smacznej kolacji. Wszystko funkcjonuje utartym rytmem i kręci się wokół cukierni, która daje jako takie dochody oraz trochę radości w życiu właścicielki. 
Autorka powieści pięknie przedstawiła malowniczą okolicę, urok życia nad wodą, pachnący kwiatami wisterii ogród. 
Nijakie życie kobiety spragnionej ciepła i odrobiny zainteresowania wywraca do góry nogami pojawienie się młodego mężczyzny, który przypływa na barce i prosi o kanapkę. To Danny, który wyrwał się ze szponów londyńskiej korporacji i prowadzi życie wagabundy. Nie będę się rozwodzić nad jego walorami fizycznymi, w każdym razie z pewnością jego wygląd powodował szybsze bicie serc i stan bliski omdlenia kobiet, które stawały na jego drodze (to trąci nieco serią Harlequin, choć nie jestem ekspertką w tej dziedzinie, gdyż w życiu tylko raz miałam styczność z tą serią, chyba jeszcze w liceum). Przyjazd tego współczesnego boga młodości powoduje, że życie Fay wkracza w zupełnie nowy etap. Spragniona opieki, choć sama opiekuje się wszystkimi wokół, kobieta zadurza się w nim, prawie jak nastolatka. Co z tego wyniknie i przed jakimi wyborami stanie bohaterka? O tym czytelnik, a raczej czytelniczka powinna przekonać się sama. 
Jeśli chodzi o postacie występujące w powieści są one przedstawione wiarygodnie. Na uwagę zasługuje pochodząca z Łotwy pracownica cukierni, dziewczyna zadziorna, z mocnym charakterem. Dużą sympatię wzbudza staruszek Stan, który wyznaje mądrą filozofię cieszenia się w życiu najmniejszym drobiazgiem.
Mimo smakowitej okładki w książce nie znajdziemy dokładnych przepisów na ciasta czy inne wyroby oferowane przez cukiernię. Słodkości i inne pyszne dania są jednak obecne na kartach powieści i trzeba przyznać, że wywołują chęć ich spróbowania. Chyba lepiej czytać tę książkę nie będąc głodnym.  Poza tym obecność ciast, babeczek i dżemów może osłodzić niektóre przykre i smutne fragmenty powieści. 
W sumie "Cukiernia w ogrodzie" to historia o życiu, które przynosi smutki i radości. Taka zwyczajna (choć nadzwyczajny jest bohater - książę z bajki, który zamiast na koniu przypływa łodzią), bo czasem musimy dokonać trudnego wyboru, odczuwamy lęk przed zmianą i czujemy się wykorzystywani. To opowieść z dobrym i ciepłym przesłaniem: życie powinno sprawiać nam radość, tylko musimy mu trochę pomóc pamiętając, że warto cieszyć się każdą dobrą chwilą.
Nie stanowię grupy docelowej odbiorców tego rodzaju literatury, ale raczej z przyjemnością przeczytałam "Cukiernię w ogrodzie". Wciąż jeszcze myślę o tym, że chętnie spróbowałabym  jaki smak ma tradycyjny brytyjski biszkopt z ziarnami kminku. 

Tytuł: "Cukiernia w ogrodzie"
Autor: Carole Matthews
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 464 

0 komentarze: