Dojrzały debiut Kamila Dziadkiewicza, czyli recenzja "Sagi wschodniej. Miasto krwi".


Zastanawialiście się nad rolą przypadku w swoim życiu? Ja bardzo pewne okoliczności wpłynęły na wasze wybory? Czy tak naprawdę mieliście jakikolwiek wybór? Te i inne filozoficzne pytania towarzyszą głównemu bohaterowi powieści fantasy, na którą, właśnie za sprawą przypadku, trafiłam niedawno. Los sprawił mi niespodziankę, ponieważ mogłam poznać świetnie wykreowany świat, do którego bardzo chętnie będę powracać i czekać na kolejne jego odsłony. Ten świat to fikcyjne Królestwo Salgingardu z miastem Hyruf na czele, które jest miejscem najważniejszych wydarzeń prezentowanych w powieści "Miasto krwi" Kamila Dziadkiewicza otwierającej cykl Saga wschodnia.
"Miasto krwi" nie jest powieścią fantasy, którą wypełniają po brzegi elfy, krasnoludy czy inne fikcyjne rasy. Wręcz przeciwnie, jest to powieść mocno osadzona w historii, nawiązująca do rzeczywistych wydarzeń, miejsc i postaci. Autor wprowadza czytelnika do świata, który łączy elementy średniowiecza i nowożytności w zgrabną i wiarygodną całość. Klimat powieściowego miasta Hyruf, które wzorowane jest na na siedemnastowiecznym Londynie, bardzo dobrze oddaje realia epoki pełnej wojen, śmierci i grozy. W dziejach Europy wiek XVII to wyjątkowo trudny czas, który wpłynął na postawę ludzi wobec życia. Kiedy każdy dzień mógł przynieść śmierć wielu zwracało się do Boga, powróciło do średniowiecznych obrzędów. Inni zaś oddawali się zabawie, topili strach i smutek w alkoholu, szukali cielesnych podniet. Był to czas skrajności, bogactwa i biedy, barokowego przepychu i protestanckiej prostoty. Z fascynacji historią powstała powieść, w której możemy znaleźć się w centrum burzliwych wydarzeń.
Oto więc miasto Hyruf, w jednej z ubogich dzielnic żyje rodzina Thadur. Ojciec - pijak i awanturnik, podległa mu żona, z pokorą przyjmująca maltretowanie i zniewagi oraz młody chłopak Mulgih, od urodzenia zmagający się z piętnem kalectwa. Rodzinny dramat rozgrywający się na oczach bohatera skłania go do czynu zbrodniczego. Mulgih morduje ojca, pozorując jego samobójstwo ma nadzieję na odmianę losu swego i matki. Dzieje się jednak inaczej. Mimo drobiazgowych przygotowań nie mógł przewidzieć, że ktoś będzie go obserwował a następnie szantażował. Chłopak trafia do organizacji przestępczej kierowanej przez słynnego w mieście Garlona. Będzie zabijał, torturował, przemykał mrocznymi uliczkami miasta jak cień. Czy w tym ponurym procederze odnajdzie sposób na to, by wyrwać się z okowów zła? Mulgih Thadur to ciekawa postać, niejednoznaczna, zmagająca się z codziennością na swój sposób, mająca własną filozofię przetrwania. W tym smutnym świecie, który przypadkowo rozstawia ludzi według sobie tylko znanego klucza, być może jedyną wartością jest czas.
"To czas jest jedynym bogiem, jedyną rzeczą, wobec której wszyscy jesteśmy równi".
Czas sprawia, że Mulgih staje się ważny dla wszystkich, dojrzewa i zmienia się, mianowany doctorem mirabilis w imię wyższych wartości walczy w szeregach Reformatorów. Religia jest ważnym wątkiem powieści. Wojny religijne ukazują prawdziwe oblicze duchowieństwa, które stanowi tygiel po brzegi wypełniony obłudą, nepotyzmem, fałszem i zdradą. To brzydki i groteskowy wizerunek zaklęty w symbolicznych gargulcach, które należy zniszczyć. Bohater ma do wykonania wielkie dzieło, ale czy będzie w stanie zmierzyć się z wszystkimi przeciwnościami? Tego Kamil Dziadkiewicz nam nie zdradza. Jestem ciekawa, jak rozbuduje powieściowe uniwersum i jakimi drogami poprowadzi bohaterów. Myślę, że kolejny tom Sagi wschodniej zaprowadzi czytelnika jeszcze dalej i pozwoli mu zagłębić się w fikcyjną, ale mocno działającą na wyobraźnię rzeczywistość. 
Co mnie najbardziej urzekło w powieści "Miasto krwi"? Na pewno społeczno -obyczajowy kontekst opowieści, wierność w oddaniu autentycznych wierzeń, przekonań, zabobonów ludzi żyjących w czasach średniowiecznych i nowożytnych. Średniowieczna legenda związana z pozyskiwaniem korzenia mandragory, który miał tajemną moc, uliczne walki niedźwiedzi, przytułek dla podrzutków czy szpital dla psychicznie chorych to wyjątkowe detale historyczne, które powinny zainteresować wielu czytelników. Kamil Dziadkiewicz bardzo dobrze wczuł się w klimat epoki i poprowadził swoich bohaterów tak, że staje się to dla nas atrakcyjną podróżą w przeszłość. Chociaż świat ukazany w powieści jest fikcyjny to sposób jego opisania pozawala nam o tym zapomnieć. Szczegółowy wygląd miasta i okolicy, architektura, ludzie, nazwiska, jednostka monetarna i wiele innych szczegółów dają poczucie przebywania w miejscach historycznie udokumentowanych. Duży plus dla autora za realizm świata przedstawionego i rzetelność w ukazywaniu doczesnych spraw jego mieszkańców.
http://www.kamildziadkiewicz.com/
Fabuła jest ciekawa, prowadzona konsekwentnie, mamy wątki kryminalne, intrygi i morderstwa. Kiedy trzeba język powieści jest dosadny, zawsze dopasowany do postaci. Niektóre opisy mogą wywołać mdłości, ale takie były realia opisywanej epoki. Na szczęście autor nie epatuje przemocą i krwawymi scenami.  
Podobały mi się językowe odniesienia do Skandynawii i Islandii. Świat stworzony przez autora jest bez wątpienia imaginacją jego zainteresowań. 
Czasem w naszym życiu przypadek odgrywa ważną rolę. Przypadek sprawił, że mogłam przeczytać powieść i poniekąd poznać jej autora. Panie Kamilu, napisał Pan debiutancką powieść, która zaskoczyła mnie dojrzałością i zrozumieniem ludzkich emocji.
Książkę polecam fanom gatunku, wszystkim interesującym się historią oraz tym, którzy chcieliby poznać pisarza humanistę z prawdziwego zdarzenia.

Pozostało mi podziękować Panu Kamilowi za egzemplarz powieści, dla mnie szczególny, z uwagi na sympatyczną dedykację. Dziękuję.

Tytuł: "Miasto krwi"
Autor: Kamil Dziadkiewicz
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 334
I tom Sagi wschodniej

4 komentarze:

  1. Dziękuję za tak przychylną opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No, dawno już nie czytałam tak zgrabnie napisanej, wyczerpującej recenzji. Od dawna podglądam autora na instagramie, przez którego trafiłam również na Twój blog, ale gatunek książki jakoś mnie nie zachęcał. Myślałam, że to kolejna, podobna do setek pozostałych książka fantasy... Teraz nieco zmieniłam zdanie, być może będę miała okazję przeczytać "Miasto krwi" i również będę zadowolona. :)
    Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miły komentarz :) A książkę naprawdę polecam. Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń