A jednak nigdy nie jest za późno na "Większy kawałek nieba". Recenzja powieści Krystyny Mirek.




Na Rynku w Krakowie w pobliżu ulicy Floriańskiej znajduje się pewna restauracja. Zaprasza do wejścia otwartym ogródkiem, wygodnymi fotelami, aromatem świeżo parzonej kawy i smakowitego domowego ciasta.

Aż chce się przysiąść choć na chwilę, może trochę przypadkiem, żeby zebrać myśli, zrelaksować się i po prostu zjeść obiad. Byłam w tej restauracji, lecz nie pojechałam do Krakowa. Przeczytałam powieść Krystyny Mirek "Większy kawałek nieba".

I choć zupełnie się tego nie spodziewałam książka ta skradła moje serce oraz kilka godzin pewnej nocy, którą poświęciłam na jej przeczytanie. Jestem pozytywnie zaskoczona, ponieważ miałam dużo obaw na widok zapowiedzi reklamujących powieść. Tak już mam, że widząc słowa typu: chwytaj szczęście, nie bój się kochać jeżę się i buntuję się ze strachu przed kolejną opowieścią, która będzie mnie instruować jak mam żyć w zgodzie z całym Wszechświatem. Tym razem było naprawdę inaczej. "Większy kawałek nieba" nie jest powieścidłem, romansidłem ani książką o gotowaniu z mądrymi sentencjami umieszczonymi na tle kulinarnych przepisów, tych jedynie słusznych. A jednak wspomniałam o restauracji. Tak, ponieważ to w niej wszystko się zaczyna.

Pozwólcie więc, że trochę opowiem wam o tym, co wydarzyło się pewnej zimy w Krakowie. 
Wiktor Janicki zarządza firmą rodzinną, ową restauracją ulokowaną w najlepszym punkcie miasta, jest dobrze zorganizowanym, wysportowanym, wykształconym i zamożnym mężczyzną przed czterdziestką. U jego boku stoi Natalia, kobieta piękna, zadbana, idealna bizneswoman. Jednak Wiktor nie może się zdecydować na nowy rozdział w życiu. Wciąż wspomina zmarłą przed laty żonę i próbuje złapać kontakt z nastoletnim synem Oliwierem. Choć nie jest to łatwe, bo ojciec i syn skutecznie okopali się w swoich życiowych szańcach.

Do Krakowa przyjeżdża Iga Wolska, by rozwiązać problemy swego ojca - alkoholika. Dziewczyna mocno doświadczona przez życie, pozbawiona poczucia bezpieczeństwa, jakie daje w życiu rodzina. Nieufna, wycofana, potwornie zraniona i bardzo smutna. Zdaje sobie sprawę, że pochodzi z innego świata, ale coraz częściej zastanawia się nad tym, czy zawsze trzeba zostawiać "piękne sprawy, przedmioty i uczucia innym"? Mimo bolesnej przeszłości Iga cieszy się z każdego, nawet najmniejszego przejawu dobra i uśmiechu losu.

Tenże los za sprawą autorki książki zetknie ze sobą głównych bohaterów, i chociaż pochodzą z różnych światów, być może odnajdą drogę do spokoju i szczęścia. Wystarczy tylko w to uwierzyć.
Krystyna Mirek nie skupiła się jedynie na historii bajkowego Księcia i Kopciuszka. Jej wyobraźnia poparta doświadczeniem i obserwacjami zafundowała czytelnikowi fabułę, w której znalazło się miejsce również na inne ludzkie historie, na przykład pani Marii, gosposi zatrudnionej w willi należącej do Wiktora Janickiego. Myślę, że wiele osób odnajdzie w niej kochającą babcię z własnego dzieciństwa, albo chociaż wyobrażenie o niej. Na uwagę zasługuje również kreacja postaci zbuntowanego gimnazjalisty Oliwera, to w gruncie rzeczy bardzo samotny chłopak, który spragniony jest dobrych uczuć. Jak każdy z nas. Powieść "Większy kawałek nieba" jest opowieścią o tym, że mamy prawo do marzeń, że bardzo boimy się zmian i pragniemy zwyczajnego, prostego szczęścia. Krystyna Mirek opowiedziała o ludziach, których możemy spotkać na każdym kroku, każdego dnia. Uczyniła to w sposób ciepły, mądry, bez nachalnego moralizatorskiego nadęcia. Jej powieść czyta się przyjemnie, potrafi ona wywołać zarówno uśmiech na twarzy, jak i skłonić do chwili zadumy. A wszystko dzieje się bardzo naturalnie za sprawą realnych bohaterów i nieabstrakcyjnych problemów, z którymi łatwo jest się utożsamić.

Nie spodziewałam się, że moje pierwsze spotkanie z pisarką, która ma już na swoim koncie wiele powieści obyczajowych (np. "Pojedynek uczuć", "Droga do marzeń") będzie miało tak pozytywny wydźwięk. Zazwyczaj z literaturą kobiecą nie jest mi po drodze. Tym  razem było inaczej. Może dlatego, że odnalazłam w tej książce cząstkę siebie?

Warto dać szansę sobie, otworzyć swoje serce i pozwolić, aby ktoś podzielił się z nami własnym "kawałkiem nieba", przyjaciel, koleżanka z pracy, człowiek spotkany przypadkiem. To podstawowe przesłanie powieści, którą polecam przeczytać na wiosnę.


Tytuł: "Większy kawałek nieba"
Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2016 /premiera 27 kwietnia/
Liczba stron: 436

Za książkę dziękuję 




4 komentarze:

  1. Tym razem nie wczytuję się w recenzję bowiem i do mnie książka już dotarła, niebawem i ja przeczytam ;) Wrócę porównać refleksje, kiedy będę już po lekturze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana za odwiedziny. Mnie się książka podobała, a nie jestem zwolenniczką tego typu powieści, porównamy wkrótce :)

      Usuń
  2. Powieści tej autorki mam dopiero w planach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. W sam raz na wiosenne czytanie w plenerze :-)

      Usuń