A jeśli życie stanie się niechcianym weekendem? Recenzja "Hotelu Bankrut" Magdaleny Żelazowskiej.


Dzień dobry. Witam Panią, witam Pana. Uprzejmie informuję, że do dziś nie odnotowaliśmy wpłaty zaległych należności. W trosce o jakość naszych usług wszystkie rozmowy są nagrywane. Kiedy możemy spodziewać się uregulowania zaległości?

Brzmi znajomo? Prawdopodobnie tak, choć zapewne nie dla wszystkich (są przecież ludzie żyjący w poczuciu złudnej stabilizacji, która w ich mniemaniu nigdy się nie skończy, niektórzy zaś po prostu mają szczęście).  W pogoni za marzeniami kupujemy lepszą wersję siebie samych, podpisujemy umowy nie myśląc o tym, że życie może zafundować nam niemiłą niespodziankę. Bankructwo, zadłużenie, niewypłacalność, niepewność jutra, depresję, degradację, upokorzenie i codzienne telefony z różnych instytucji. Zamiast budzika, choć ten nie jest już potrzebny w obliczu utraty pracy.

Powieść Magdaleny Żelazowskiej "Hotel Bankrut" wpisuje się w aktualną sytuację Polski i Europy ostatnich lat. Jest odpowiedzią pisarki i dziennikarki na recesję i kryzys, które nie schodzą z pierwszych stron gazet i czołówek telewizyjnych wiadomości. To druga powieść w dorobku autorki, która napisała również "Zachłannych", książkę o tak zwanych "słoikach". 


Dopóki szpony złowieszczego kryzysu nas nie dopadną, żyjemy w poczuciu złudnego bezpieczeństwa. Złudnego, ponieważ nie zdajemy sobie sprawy, że od urodzenia naznaczono nas piętnem poczucia niedosytu. Potrzebujemy posiadać, chcemy mieć, musimy być kimś nawet za cenę najwyższych wyrzeczeń.  Ale co z nami będzie, gdy nie podołamy? I gdy szczęście się od nas odwróci.

Bohaterowie powieści "Hotel Bankrut" są różnorodni i wywodzą się z odmiennych środowisk. Bezrobotna stara panna, która przyzwyczajona do wysokiego poziomu życia nie potrzebowała ubrań na zimę, bo przemieszczała się służbowym samochodem i spędzała całe dnie w klimatyzowanych pomieszczeniach. Samotna i wiekowa emerytka, która ponad wszystko pragnęła kontaktu z rodziną. Kawaler bez rozwodu, który kiedyś splajtował i ledwo wiąże koniec z końcem. Dziewczyna, która ma talent, ale takich jak ona jest miliony, więc pracuje na śmieciowej umowie. Czy coś ich łączy? Łącznikiem jest miejsce akcji. Wszyscy żyją w Łodzi, która nie jest miastem marzeń, stała się miejscem pozbawionym perspektyw rozwoju, ponieważ zostało dotknięte kryzysem. Bohaterowie - nieudacznicy spotykają się w jednym miejscu, w akcie desperacji i z nadzieją na poprawę losu postanawiają wspólnie zamieszkać. Tworzą specyficzną komunę rozbitków, tytułowy hotel dla życiowych bankrutów. Po drugiej stronie barykady znajduje się jeszcze jedna ważna postać. To pracownik banku, który nęka byłą menedżerkę obarczoną kredytem we franku oraz właściciela osiedlowego lombardu. On także zmaga się z przeszłością i próbuje realizować sprytny plan na życie. Poza piątką najważniejszych bohaterów w powieści występują jeszcze inni, mniej wyeksponowani, ale równie autentyczni w swych kreacjach.

Magdalena Żelazowska stworzyła bardzo trafny obraz ludzi, którzy są sfrustrowani, zmęczeni i bezradni w trudnej sytuacji ekonomicznej. Jednocześnie nie pozbawiła ich marzeń, pozwoliła im podjąć próbę zmierzenia się z kryzysem i dała im odrobinę nadziei na przyszłość. Fabuła powieści została bardzo mocno osadzona w realiach ostatnich lat, zmierzyła się z transformacją gospodarczą Polski, którą obserwujemy od lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Dotknęła ważnych problemów społecznych i ekonomicznych: bezrobocia, prywatyzacji, konkurencji rynkowej, upadku małych przedsiębiorstw i udziału kapitału zagranicznego. Autorce udało się przedstawić trudne tematy w prosty sposób, bardzo naturalnie, z odpowiednią dozą humoru i sarkazmu.

Łatwo jest się utożsamić z bohaterami powieści, ich los może być bliski niejednemu czy niejednej z nas. 

"Hotel Bankrut" to bardzo dobry przykład literatury obyczajowej, która trafia w sedno społecznych obserwacji, zawiera w sobie refleksję na temat rzeczywistości, w której przyszło nam funkcjonować. 
W hotelu dla bankrutów możemy spróbować zmierzyć się z naszymi oczekiwaniami wobec życia, które ma to do siebie, że często "nalicza nam odsetki". Kolorowy neon umieszczony na okładce przypomina nieco motel dla podróżnych, którzy wciąż gdzieś zmierzają. Zielona strzałka wskazuje im kierunek na przyszłość, dając nadzieję na to, że kiedyś musi odmienić się ich los. Czy na lepsze? To już zależy od nas samych. Podobno. 

Tytuł: "Hotel Bankrut"
Autor: Magdalena Żelazowska
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 272

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu:




4 komentarze:

  1. Faktycznie bardzo aktualny temat :) Kolejny raz zaciekawiłaś mnie Beatko, nie czytałam jeszcze książki dotykającej tego ważnego i niebezpiecznego społecznego zagadnienia, chętnie w wolnej chwili sięgnę po ten tytuł :). Pozdrawiam i życzę przyjemnego weekendu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest poważnie, ale też z humorem. Książka godna uwagi :)

      Usuń
  2. Jestem bardzo zainteresowany tym blogiem. Regularne dodawanie wpisów i świetne redagowanie i konkretyzowanie materiałów. Można dodać do ulubionych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie ta opinia, bardzo dziękuję :)

      Usuń