Opowieść utkana przez wiatr, czyli recenzja "Wiatru szaleńców" Joanny Rajch.



Usłyszeć szum Maestre pędzącego pośród krajobrazów południa Francji siedząc w zaciszu własnego domu. Ujrzeć niebo w kolorze wrzosów. Poczuć zapach mirtowych krzewów i delektować się smakiem małży Św. Jakuba. Właśnie tak spędziłam kilka niezwykłych chwil z książką szczecińskiej pisarki Joanny Rajch. Jej "Wiatr szaleńców" otulił mnie magią połączoną z historią, która potrafi przemawiać głosem silniejszym niż suchy mistral. Ta książka jest przykładem tego, że można pięknie malować słowami i zachwycać urodą niespiesznie prowadzonej narracji.
Dawno temu, jeszcze w liceum, zafascynowała mnie postać Napoleona Bonaparte, Cesarza Francuzów, awanturnika z Ajaccio na Korsyce, wodza i człowieka, który pisał przepełnione miłością listy do pięknej Marii Walewskiej. 
Joanna Rajch przypomniała mi młodzieńczy zachwyt nad historycznym wielkim romansem dwojga ludzi. Po raz kolejny uświadomiłam sobie, jak ważna w moim życiu stała się historia, która pozwala mi inaczej patrzeć na teraźniejszość. Stanowi wyzwanie i wciąż ujawnia skrywane tajemnice.
Bohaterka "Wiatru szaleńców" zmierzyła się z historią, która doprowadziła ją na Korsykę, miejsce urodzenia Napoleona, wyspę piękną i niebezpieczną, gdzie wiatr szeptał jej do ucha o sprawach z przeszłości. Tej dalekiej i bliskiej. 
Młoda dziennikarka, Sylvie Walewska dostaje zlecenie wyjazdu na Korsykę i napisania artykułu na temat wyspy w rocznicę urodzin Napoleona. Na temat miejsca wstrząsanego zamachami organizowanymi przez Narodowy Front Wyzwolenia Korsyki. Artykuł dla prestiżowego Le Monde może przesądzić o jej karierze.
W Ajaccio wynajmuje pokój w domu z szarego kamienia, nad brzegiem Morza Śródziemnego, w którym trzeszczące okiennice zapowiadają tajemnice do odkrycia.


Wraz z bohaterką krążymy po korsykańskich uliczkach, pośród straganów z pomarańczami, sklepików z pamiątkami i kawiarenek serwujących aromatyczną, czarną kawę lub piwo Colomba. Spotykamy ludzi, którzy snują opowieści o duchach, klątwach i vendetcie. Życie w nieustannym konflikcie, poszanowanie zmarłych i historii dumnego Korsykanina, który zbudował imperium towarzyszą dziennikarce na każdym kroku. Wiodą ją ku ponurym opowieściom o ludzkiej nienawiści i zbrodni, które są niezmienne, niezależnie od upływu lat. 
Ale nie brakuje w opowieści melancholijnego zachwytu nad pięknem przyrody, która trwa i przygląda się zmienności ludzkich losów. Co ważne, tę literacką podróż i przygodę wzbogacają zdjęcia pozwalające chłonąć atmosferę, barwy i smaki Korsyki.
Sylvia Walewska spędziła na wyspie kilka niezwykłych dni, trochę niebezpiecznych, trochę namiętnych, ale przede wszystkim nasyconych historią rodzinnego miasta Napoleona Bonaparte (w powieść wplecione zostały fragmenty listów Napoleona, cytaty i fragmenty pamiętników).
Jej wrażliwość, młodość i ciekawość pozwoliła stworzyć jedną z piękniejszych relacji o Korsyce z jakimi możemy mieć do czynienia. Uczyniła to dzięki kreatorce owego literackiego świata, dzięki pisarce potrafiącej rozbudzić wielkie emocje.
Joanna Rajch jest autorką książek dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Są one wynikiem wielu jej podróży po świecie. "Wiatr szaleńców" to książka, którą czyta się z przyjemnością, jest napisana subtelnym językiem. Lektura tej powieści daje poczucie wsłuchania się w historię, która przemawia do nas na wiele sposobów. To jednocześnie relaks w najczystszej postaci.  Polecam i układam na półce z ulubionymi książkami szczecińskich pisarzy. 

Tytuł: "Wiatr szaleńców"
Autor: Joanna Rajch
Wydawnictwo: Apteka Wirtualna
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 182

Za udostępnienie książki i możliwość jej zrecenzowania dziękuję Portalowi:


0 komentarze: