Nastrojowa podróż do Włoch, czyli recenzja "Tamtego lata na Sycylii" Marleny de Blasi.



Lato sprzyja podróżom, niespiesznie wykonywanym czynnościom, oddawaniu się temu, co przyjemne i niezobowiązujące. Lato to również czas, kiedy na półkach księgarń pojawiają się wznowienia i premiery książek idealnie wpisanych w klimat ciepłych dni, długich nocy i wakacyjnych przygód. W czerwcu do polskich księgarń trafiło nowe wydanie powieści włoskiej pisarki Marleny de Blasi. Mowa o książce "Tamtego lata na Sycylii".

To moje pierwsze literackie spotkanie z autorką wielu powieści, które przenoszą czytelników do słonecznych Włoch. Słyszałam o niej. Dużo opowiadała mi o książkach Marleny de Blasi moja mama, która chyba przeczytała je wszystkie. Postanowiłam sprawdzić, na czym polega fenomen popularności pisarki i jej włoskich opowieści. Co z tego wynikło?

Po pierwsze, nie jestem zawiedziona. Książkę czytałam z niekłamaną przyjemnością i zainteresowaniem. Po drugie, udało mi się przy niej zapomnieć o codzienności. Po trzecie, autorka stworzyła atmosferę, którą bardzo lubię w powieściach. Jest w niej mnóstwo zapachów, smaków, trochę historii i miłość owiana tajemnicą. Ta ostatnia, być może nieco zbyt nieprawdopodobna, ale to chyba lepiej. W życiu mamy aż nadto wiele okazji, by rzeczywistość zmuszała nas do twardego stąpania po ziemi.


Fabuła powieści Marleny de Blasi przenosi nas na Sycylię, w górzyste i mało dostępne rejony wyspy, gdzie bardzo rzadko zapuszczają się turyści. To miejsce ukryte wśród pól, lasów i ogrodów tworzących niezapomniany krajobraz. W nim znajduje się Villa Donnafugata, do której to posiadłości trafia autorka-narratorka i jej wenecki mąż. Latem 1995 roku de Blasi została poproszona o napisanie poważnego felietonu na temat Sycylii. Z różnych powodów projekt ten nie został zrealizowany, ale za to stał się początkiem niezwykłej przygody i opowieści o mieszkańcach Sycylii.
Villa Donnafugata to miejsce, w którym czas się zatrzymał. Ni to pałac, ni to zamek, jawi się zmęczonym lipcowym upałem małżonkom z Wenecji, niczym pustynny miraż. Wszędzie kwiaty, klomby, zioła i  bezkresne połacie ogrodów różanych. Wśród nich mnóstwo kobiet odzianych w czerń, szepczących, śpiewających, chichoczących i wykonujących codzienne obowiązki. Kim są? 
Zarówno dom, jak i opowieść jego właścicielki skłania przyjezdnych do pozostania na miejscu. Opowieść Toski, która zabiera nas wszystkich do lat trzydziestych ubiegłego wieku. Do dzieciństwa spędzonego początkowo przy ojcu i maleńkiej siostrze, a następnie w najprawdziwszym pałacu sycylijskiego latyfundysty. W ten sposób poznajemy życie codzienne mieszkańców, próby reform mających na celu poprawę losu wieśniaków i wpływy sycylijskiej mafii. 

"Tamtego lata na Sycylii" to nastrojowa opowieść o biedzie i bogactwie, wielkiej miłości i stracie, poszukiwaniu celu w życiu i małych radościach, które zdarzają się w ulotnych chwilach. W tej książce jest wszystko. Zachwycające swym pięknem krajobrazy, moc natury, smaki i aromaty (czytając powieść de Blasi kubki smakowe zostają wystawione na pokuszenie), ciężka praca, siła kobiet i poczucie wspólnoty, radość i smutek, książę d'Anjou i jego wybranka, małżeństwo z rozsądku oraz siostrzana miłość wystawiona na ciężką próbę, a także dawne wierzenia, mity i prosta wiara przenikające się na wzajem. To opowieść o życiu z dawnych lat, które przetrwało w pamięci mieszkańców Sycylii, krainy pełnej tajemnic, niedopowiedzeń i przemilczeń. Jak świetliste plamy pozostawione na obrazach artystów stosujących chiaroscuro. 

Warto odbyć podróż do lat minionych. Do "Tamtego lata na Sycylii".

A ja? Zastanawiam się, czy nie "przetrzeć twarzy garścią magnoliowych płatków". To jeden z sekretów urody przekazany przez sycylijskie kobiety. Warto spróbować. W końcu mieszkam przecież w Szczecinie - mieście magnolii.

Tytuł: "Tamtego lata na Sycylii"
Autor: Marlena de Blasi
Wydawnictwo: MUZA SA
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 416

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu:




0 komentarze: