Kosmici w Europie, czyli recenzja "Glorii" Moniki Błądek.


Czego mogłam oczekiwać po dystopii przeznaczonej dla młodzieży, która reklamowana jest jako książka "mroczna, wizjonerska i niepokojąca"? Dokładnie wszystkich wspomnianych cech oraz opowieści o  nowoczesnych bohaterach, którzy potrafią przetrwać w najbardziej skomplikowanych warunkach. Wprawdzie nie należę już do grupy docelowej, do której kierowana jest powieść Moniki Błądek "Gloria" (w ramach cyklu: Sprawiedliwi), jednak postanowiłam spróbować tej czarnej wizji przyszłości.
Było to tym bardziej kuszące, że autorka umieściła fabułę powieści na obszarze Unii Europejskiej, której nie udało się przetrwać w całości. Jakże to aktualna wizja w obliczu współczesnych wydarzeń politycznych, które rozgrywają się na naszych oczach.


"Gloria" to opowieść o przyszłości Europy. Całkiem niedalekiej przyszłości, ponieważ perypetie bohaterów powieści toczą się w latach 2025 - 2035. Rok 2025 występuje jako ten, który zapoczątkował dramatyczny rozkład znanego nam dzisiaj świata. Struktury unijne uległy destrukcji. Państwa powróciły do dawnej polityki dbania wyłącznie o własne interesy. Pomiędzy Polską a Rosją znalazł się pas spalonej ziemi - Ukraina. Na ulicach metropolii, takich jak Paryż, roi się od antyterrorystów, jednostek specjalnych uzbrojonych po zęby, pilnujących porządku z odbezpieczoną bronią w rękach. Już dzisiaj oglądamy te obrazki. Dlatego łatwo jest się odnaleźć w świecie wykreowanym przez Monikę Błądek.
Naszą przewodniczką jest nastolatka, tytułowa Gloria, która mieszka w Paryżu, ale pewne wydarzenia sprawiają, że zostaje zmuszona do powrotu do Polski. Towarzyszy jej, starszy o klika lat, Asłan "Tank" Zuradow. Przyjaciel, ochroniarz, instruktor sztuk walki i innych umiejętności niezbędnych do przetrwania w nowym i niebezpiecznym świecie. Asłan to bardzo ciekawa postać, otoczona nimbem tajemnicy, bohater zmagający się z traumą wywodzącą się z trudnej przeszłości. 

Postaci pokroju Asłana jest w powieści znacznie więcej. Żyją w konspiracji, walczą o władzę i wpływy w nowo formującym się społeczeństwie XXI wieku. Gloria Arciszewska obraca się w świecie dorosłych, którzy muszą poradzić sobie w świecie, który zapomniał już o cywilizacji, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Dziewczyna ma cechy wojowniczki, dobrze wyszkolonej nastolatki, która świetnie włada bronią, rewelacyjnie jeździ konno i potrafi odpalić motocykl. Jest zbuntowana, podobnie jak wielu współczesnych nastolatków próbuje testować cierpliwość i odporność dorosłych, zakochuje się i poszukuje odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Jest otoczona przez wszelkiej maści gadżety nowoczesnej technologii, o której my możemy sobie na razie poczytać, ponieważ jej zastosowanie może nie mieścić nam się w głowie. W tym miejscu muszę wspomnieć o najsympatyczniejszych przejawach owej futurystycznej technologii, czyli grzywrach. Gdybyście kiedykolwiek chcieli mieć do czynienia z "wesołymi mecha - salamandro - puchaczami z replikującymi się mózgami" koniecznie zajrzyjcie do świata opisanego w "Glorii".

Nowoczesne systemy komputerowe i techniczne możliwości sprzętu przyszłości to nie wszystko. W książce pojawiają się również Obcy, którzy przybywają z odległych planet, by... no właśnie, siać zniszczenie, pomagać Ziemianom, sprawować opiekę, dominować? Tego oczywiście nie zdradzę. Dodam jednak, że wizja Kosmitów w dogorywającej Europie okazała się całkiem zajmująca. Przede wszystkim dlatego, że odbiegała od stereotypowego wizerunku Obcego, jaki najczęściej mamy w naszych głowach.

"Gloria" została napisana z pomysłem i może spodobać się młodym czytelnikom. Główna bohaterka nie odbiega od współczesnych nastolatków zachowaniami i sposobem myślenia. Mówi tak jak wielu młodych ludzi, próbuje przekraczać granice i szuka sposobu na  życie. Choć przyszło jej funkcjonować w zupełnie innej rzeczywistości, w której nie jest łatwo zorientować się, kto jest kim. Dojrzewa i zmienia się na oczach czytelnika.
Gloria chce dowiedzieć się, kim są Sprawiedliwi. Musi także rozprawić się ze smutną przeszłością, która dotknęła jej najbliższych. Jednak momentami bywa monotematyczna. Na szczęście ma rozliczne talenty i potrafi nimi niejednokrotnie zaskoczyć.

Czy powieść "Gloria" okazała się "mroczna, wizjonerska i niepokojąca"? Nie do końca. Na pewno autorce udało się stworzyć wizję Europy, której nie obserwowałam w żadnej z przeczytanych przeze mnie książek z gatunku fantastyki. Szkoda, że nie mogłam dowiedzieć się więcej na temat świata powstałego po rozpadzie Unii Europejskiej. Wkraczając na tereny Ukrainy chciałabym dowiedzieć się więcej o ziemi niczyjej i ludziach, którzy przemieszczają się wśród gruzów dawnych miast i wsi. Może kolejne części cyklu rozwiną ten wątek?
Nudziła mnie trochę podróż naszpikowanymi elektroniką transporterami. To właśnie owa elektronika, specjalistyczne terminy, szczegóły uzbrojenia powodowały u mnie reakcję obronną. Nadmiar tych informacji sprawiał, że gubiłam wątek i zastanawiałam się, czy na pewno nikt nie dobiera się do mojego umysłu? Na przykład jakaś obca forma życia o wyjątkowej wydolności i nieziemskich zdolnościach.

Ale to oczywiście moje zdanie, osoby, która nieczęsto ma do czynienia ze współczesnymi książkami dla młodzieży. Za to na pewno ucieszył mnie fakt, że akcja powieści została umieszczona również w polskich realiach, że autorka podjęła próbę przedstawienia konfliktów etnicznych. Wymyśliła ciekawych bohaterów: Czeczenów, Rosjan, Ukraińców mieszkających w Europie za dwadzieścia parę lat. Wykorzystała pokłady swojej wyobraźni i stworzyła oryginalną wersję przybysza z planety Trion. Trojlo Oril na pewno pozostanie w mojej ziemskiej pamięci. 

Tytuł: "Gloria"
Autor: Monika Błądek
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 480
Cykl: Sprawiedliwi
Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu:


0 komentarze: