W konwencji filmowej, czyli recenzja nowej odsłony cyklu "Bruderszaft ze śmiercią" Borisa Akunina.


Cykl, któremu dzisiaj poświęcę nieco uwagi, nie był mi wcześniej znany. Natomiast autor - owszem. Nigdy jednak nie pisałam tutaj o jego powieściach, chociaż miałam styczność z niektórymi kryminałami, na przykład z serii Przygody Erasta Fandorina. Niektórzy z Was zorientowali się już zapewne, że chodzi o Borisa Akunina, popularnego pisarza rosyjskiego pochodzenia gruzińskiego. Na swoim koncie ma on wiele kryminałów, których akcja toczy się w realiach carskiej Rosji. Nie inaczej jest z cyklem "Bruderszaft ze śmiercią", który ukazuje się w Polsce po raz pierwszy za sprawą Wydawnictwa Replika. Część III cyklu zawiera dwie minipowieści utrzymane w oryginalnej konwencji "powieści - filmu". Są to: "Dziwny człowiek" i "Grzmijcie, fanfary zwycięstwa!".

Wspomniana konwencja to rodzaj eksperymentu, na który pozwolił sobie autor pisząc o wydarzeniach z czasów I wojny światowej. Otóż, pozwolił sobie na połączenie tekstu literackiego z obrazowością jaką niesie dzieło filmowe, w tym wypadku film niemy. W zamyśle autora czytelnik miał poczuć się jak w dawnej sali kinowej, gdzie prezentowano ruchome sceny w połączeniu z muzyką odgrywaną na miejscu przez taperów, a oczom widzów ukazywały się plansze tekstowe przedstawiające dialogi i wyjaśniające zawiłości fabuły. Stylistyka tych plansz została zachowana. W książce znajdują się poza nimi również zdjęcia i rysunki. Całość po trosze przypomina powieść graficzną, ale moim zdaniem zabieg ten jest bardzo udany i powoduje, że odbiór książki jest urozmaicony.

Trzeci tom cyklu "Bruderszaft ze śmiercią" przedstawia dwie historie związane z sytuacją panującą na froncie I wojny światowej. Autor skupił się na zmaganiach agentów wywiadów, którzy próbowali pokrzyżować szyki potężnym armiom dezinformując i kompromitując przeciwników.
W "Dziwnym człowieku" czytelnik bierze udział w operacji niemieckiego wywiadu, która prowadzona jest wśród petersburskiej śmietanki towarzyskiej. Major  Josef van Teofels vel Zepp otrzymuje zadanie najwyższej wagi, ma zneutralizować generała Żukowskiego, speca wywiadu rosyjskiego,  odpowiedzialnego za fiasko niemieckiej kampanii 1915 roku. Na drodze do sukcesu staje mistyk i faworyt rodziny cara Mikołaja II. Literacka kreacja Grigorija Rasputina udała się Akuninowi przednio. Człowiek - zagadka, wywołujący skandal za skandalem, legendarny faworyt carycy Aleksandry Fiodorownej został włączony w intrygę skonstruowaną dla potrzeb fabuły. Choćby tylko dla niej warto przeczytać opowieść o "Dziwnym człowieku".


Druga minipowieść, czyli "Grzmijcie, fanfary zwycięstwa!" to z kolei historia agenta rosyjskiego kontrwywiadu Aleksieja Romanowa, który otrzymuje zadanie najwyższej wagi. Od niego zależy, czy planowany atak Frontu Południowo-Zachodniego uda się utrzymać w tajemnicy przed wrogiem. Dźwigając brzemię odpowiedzialności młody agent spotka na swej drodze trudną miłość oraz zostanie wystawiony na próbę, której wolałby nigdy nie przechodzić.

Oba utwory czyta się bardzo przyjemnie, w dużej części zawdzięczamy to humorowi, który towarzyszy nam podczas lektury. Boris Akunin w ciekawy i lekki sposób przedstawia wojnę szpiegów z początków XX wieku. Zręczny styl powoduje, że chętnie śledzimy poczynania głównych bohaterów i niespodziewane figle losu, które zmuszają ich do nagłej zmiany planów. Często śmierć zagląda im w oczy, ale spryt i odwaga powodują, że potrafią wyjść cało z niejednej opresji.

Lubię powieści w stylu retro, szczególnie kryminały, o których pisałam już tutaj po wielokroć. Powieści Borisa Akunina doskonale wpisują się w ten nurt. Wprawdzie "Dziwny człowiek" i "Grzmijcie, fanfary zwycięstwa!" nie są powieściami kryminalnymi, ale za to można z nich wyłowić wiele tak zwanych smaczków związanych z opisywaną w nich epoką. Ukazują mentalność ówczesnych ludzi, atmosferę lat wojny, życie frontowo-okopowe i pierwsze wynalazki, które znalazły uznanie wśród możnych po obu stronach wojennej barykady.

Eksperyment z użyciem konwencji "powieści-filmu" jest, jak już wspomniałam wcześniej, ciekawym zabiegiem literackim. Boris Akunin postanowił wpłynąć na wyobraźnię czytelnika stosując różne elementy stymulujące. Poza tekstem z wydzielonymi nagłówkami, niczym w niemym kinie, mamy tutaj również "ścieżkę dźwiękową", pieśni w stylu ludowym i mnóstwo ciekawych czarno-białych zdjęć. Moim zdaniem przyjęta przez autora formuła wielu odbiorcom przypadnie do gustu.

Polecam "Bruderszaft ze śmiercią". Moją przygodę z cyklem rozpoczęłam od tomu III, nie ma to wpływu na odbiór treści. Z ciekawością sięgnę po wcześniejsze, wydane w 2015 i 2016 roku.



Tytuł: "Dziwny człowiek", "Grzmijcie, fanfary zwycięstwa!"; cykl: "Bruderszaft ze śmiercią" (tom 3)
Autor: Boris Akunin
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 352


Za udostępnienie egzemplarza książki dziękuję Wydawnictwu


2 komentarze:

  1. Jak dobrze, że do Ciebie zajrzałam. Inaczej przegapiłabym Akunina! Z wielką przyjemnością przeczytam tę książkę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wpis się przydał :) miłej lektury więc i serdeczne pozdrowienia

      Usuń