Co tam słychać w świecie elit? Recenzja powieści "Śmierć na żywo" Jamesa Pattersona & Marshalla Karpa. NYPD RED część 4.


Moje przywiązanie do serii książkowych powoduje, że staram się czytać ich kolejne tomy. Nie zawsze jest to satysfakcjonujące. Wynika to z różnych przyczyn. Może się okazać, że autorowi wyczerpały się pomysły, albo ja mam zbyt duże oczekiwania. W każdym razie bywa tak, że odczuwam rozczarowanie. Tak właśnie jest z ostatnią polską premierą powieści duetu James Patterson i Marshall Karp, czyli czwartą częścią serii NYPD RED - "Śmierć na żywo"

Zaznaczam, że dotychczasowe części cyklu o wyjątkowym oddziale policji z Nowego Jorku i elitarnych śledztwach pary detektywów, które toczą się wśród najbogatszych obywateli miasta podobały mi się. Książki pozwalały oderwać się od codzienności, zaznać nieco luksusu towarzyszącego znanym celebrytom. W "Śmierci na żywo" nie brakuje klimatu wypracowanego przez amerykańskich autorów, ale tym razem większość wydarzeń związanych z prowadzonymi śledztwami jest zbyt przewidywalna. Być może przeczytałam tak wiele różnych historii kryminalnych, że trudno jest mnie zaskoczyć. A może po prostu podświadomie oczekiwałam czegoś zupełnie innego.

W czwartej części przygód pary detektywów zajmujących się przestępstwami, w które zamieszani są ludzie z pierwszych stron gazet, dochodzi do szokującego zabójstwa, i to w obecności kamer filmowych. Aktorka Elena Travers zostaje zastrzelona przez nieznanych sprawców, a jej naszyjnik - arcydzieło sztuki jubilerskiej - skradziony. Do akcji wkracza jednostka NYPD RED: Zach Jordan i Kylie MacDonald. Wydaje się, że wystarczy znaleźć niebezpiecznych przestępców, ale sprawa wcale nie jest taka prosta. Obok głównego śledztwa pojawia się wątek związany z tajemniczymi kradzieżami sprzętu medycznego z najlepszych szpitali. Zarówno śmierć aktorki - ulubienicy Ameryki -  w blasku fleszy, jak i rabunek mienia szpitalnego spędzają sen z oczu burmistrz Nowego Jorku. Dlatego detektywi muszą się spieszyć. Presja czasu powoduje, że muszą poświęcić wszystko, nawet życie prywatne. Naturalną konsekwencją tego typu postępowania są problemy rodzinne głównych bohaterów. Znając ich wcześniejsze poczynania możemy śledzić jak radzą sobie z osobistymi problemami. Zach próbuje zbudować relację z policyjną profilerką Cheryl, natomiast Kylie chce utrzymać związek z mężem narkomanem. Motywy osobiste są pewnego rodzaju odskocznią od głównego wątku kryminalnego i są próbą ukazania życia emocjonalnego bohaterów. To miły ukłon w stronę czytelników, którzy lubią wiedzieć więcej o postaciach przewijających się na kartach powieści.

W śledztwach prowadzonych przez policjantów właściwie nie ma nic zaskakującego. Większość wydarzeń można przewidzieć. Choć wątek kradzieży sprzętu wysokiej klasy z dużych szpitali okazał się całkiem intrygujący. Tutaj autorom udało się mnie wywieść w pole. I dobrze.

"Śmierć na żywo" to książka, którą można polecić na czas wakacyjnych urlopów. Nie jest to lektura wymagająca i skomplikowana. Można przeczytać dla rozrywki, chwilę pobawić się w domorosłego detektywa, ucieszyć się z tego, że łatwo odkryjemy rozwiązanie. Ponadto to zawsze miło znaleźć się na chwilę w świecie bogatych i sławnych, którzy nie są wolni od najgorszych podszeptów kierujących ich poczynaniami. Zazdrość, tajemnice miłosnej alkowy, chęć posiadania i wykorzystywanie własnej pozycji do prywatnych celów to część elementów będących w kręgu zainteresowań bogatych współczesnych elit.

Charakterystyczną cechą stylu autorów serii NYPD RED jest narracja oparta o bardzo krótkie rozdziały. Dzięki temu akcja rozgrywa się dynamicznie. Książkę czyta się szybko i sprawnie. Dla wielu czytelników z pewnością jest to zaleta. 

Na koniec jedna ważna uwaga. Proszę, nie sugerujcie się opisem zamieszczonym na okładce powieści. Wynika z niego, że uśmierconą na oczach dziennikarzy i zgromadzonej publiczności, w samym sercu Manhattanu, została Lavinia Travers. Takiej bohaterki w książce nie znajdziemy. Owszem, jest Lavinia Begbie, ale ona do końca całej historii ma się zupełnie dobrze. Ot, takie tam niedopatrzenie. Na szczęście prawie nigdy nie czytam wspomnianych opisów. 

"Śmierć na żywo" czyta się dobrze. Polecam mniej wymagającym czytelnikom kryminałów. 


Tytuł: "Śmierć na żywo" (NYPD RED)
Autor: James Patterson & Marshall Karp
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 320

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu





0 komentarze: