Jak Wiktor Mrok stworzył Jamesa Bonda w spódnicy, czyli recenzja powieści "Czerwony Parasol". Przed premierą!


Przeglądając jakiś czas temu zasoby internetu natknęłam się na artykuł zamieszczony przez tygodnik „Polish Express”, pt. "Premier Theresa May domaga się Jamesa Bonda w... spódnicy!". Pomysł nie jest nowy, sugestie, aby w kultowego agenta 007 wcieliła się kobieta pojawiają się często, tym bardziej że kobiece kino szpiegowskie ma się całkiem dobrze. Dość wspomnieć kreację Noomi Rapace w "Tożsamości zdrajcy" z 2017 r. Dlaczego wspominam o tym przystępując do recenzji  kolejnej książki? Ano dlatego że znalazłam literacką odpowiedź na pragnienie brytyjskiej premier. Jeśli kiedykolwiek dokonano by adaptacji filmowej powieści "Czerwony Parasol" jej autor, Wiktor Mrok, nie powstydziłby się swoich pomysłów. Opisał historię, po części opartą na faktach, wyjętą z tajnych akt służb specjalnych, tworząc szpiegowsko - sensacyjną opowieść, trzymającą w napięciu i dającą czytelnikowi dużo dobrej rozrywki.

"Czerwony Parasol" to powieść, która przypomniała mi moją licealną przygodę z twórczością Roberta Ludluma, gdy zaczytywałam się w kolejnych tomach serii o przygodach Jamesa Bourne'a. Nie tylko za sprawą bezpośrednich odniesień do słynnego bohatera, zawartych w książce, ale również, a może przede wszystkim, dlatego że Wiktor Mrok napisał swoją opowieść w stylu, który bardzo lubię. Jest w niej wartka akcja, nie ma czasu na nudę (choć bywają momenty nieco spowalniające całość), intryga pobudzająca ciekawość, nawiązanie do prawdziwych wydarzeń, szpiedzy, nowoczesne gadżety i dużo, dużo więcej elementów, które lubię w książkach ukazujących działania tajnych agentów międzynarodowych służb specjalnych.
"Czerwony Parasol" opowiada historię, w której głównym trybikiem jest młoda, zaledwie siedemnastoletnia dziewczyna, mieszkanka Moskwy, uczennica z dobrego domu, trenująca gimnastykę artystyczną. Pewnego dnia, po powrocie do domu, znajduje brutalnie zamordowaną rodzinę. Przerażona, ale działająca pod wpływem wyjątkowego instynktu, jak również kierowana wskazówkami zmarłego ojca, Tatiana odnajduje w domowym sejfie tajemniczą zawartość ampułek, która staje się przedmiotem pożądania międzynarodowych agencji wywiadowczych. 
W wyniku tych wydarzeń młoda i niedoświadczona gimnastyczka zmienia diametralnie swoje dotychczasowe życie, stając się adeptką sztuki szpiegowskiej, pod czujnym okiem ludzi skupionych wokół tajnej organizacji Czerwony Parasol. Początkowo dość nieporadna i naiwna, z czasem zmienia się w prawdziwą femme fatale. 

W tym miejscu warto dodać, że kreacja bohaterki powieści sensacyjnej udała się autorowi znakomicie. Przyznam, że początkowo miałam pewne obawy. Jak poradzi sobie nastolatka w świecie zarezerwowanym dla dorosłych i męskich bohaterów? Wszak przyzwyczajona jestem do, wspomnianych już wcześniej, Jamesa Bonda i Jasona Bourne'a. Czy to wszystko nie okaże się jedynie ładnie opakowanym kiczem? Tak się nie stało. Wiktor Mrok umiejętnie pokazał, że niemożliwe może być całkiem wiarygodne. Nastoletnie dziewczę może szybko dorosnąć, zmienić swoje życiowe priorytety, wykazać się predyspozycjami, o jakie nikt by jej nie podejrzewał. Nawet ona sama. Dość powiedzieć, że bohaterka powieści "Czerwony Parasol" jest piękna, bardzo inteligentna, w głębi serca i duszy poszukująca ciepła i zrozumienia. Ponieważ została brutalnie potraktowana przez los, bardzo szybko zakochuje się miłością infantylną, ale to można jej wybaczyć, skoro ma tylko siedemnaście lat. Jej zachowania mogą denerwować, wprowadzony wątek miłosny może wydawać się naciągany, z drugiej jednak strony może właśnie przez to postać Tatiany Siergiejewicz jest bardziej wiarygodna, niż gdyby przez cały czas zachowywała się jak wyszkolony automat. Jak to mówią, dziewczyna ma charakterek, a jej ogromnym atutem w świecie zdominowanym przez twardych zawodników jest młodość. Dla nastolatki z "Czerwonego Parasola" wszystko jest możliwe. 
Główną osią powieści jest postać Tatiany, ale równie ważna jest gra, którą toczą pomiędzy sobą międzynarodowe agencje wywiadowcze. Stawką w grze jest dostęp do nowego rodzaju broni, będącej efektem projektu, nad którym w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku pracowali naukowcy w różnych rejonach świata. O jednym z nich, prawdziwym, autor powieści wspomina w jednym z przypisów kończących książkę. Powieść w jakiejś części została oparta na faktach, zaczerpniętych z tajnych akt służb specjalnych. Wiktor Mrok dodał wiele od siebie, ale nie potrafię powiedzieć, w których momentach. Bo czyż mogę stwierdzić autorytatywnie, że nadal nie są prowadzone badania, wokół których toczy się morderczy wyścig międzynarodowych agentów. Gdy kilka lat temu czytałam książkę Jona Ronsona "Człowiek, który gapił się na kozy"  opisy postaci i działalność szpiegów o zdolnościach parapsychicznych też wydawała mi się niemożliwa, dopóki nie wprowadzono niekonwencjonalnych metod do walki z terroryzmem. Dzisiaj nie wydaję już tak łatwo opinii, które mogłyby zdeprecjonować fabułę powieści sensacyjnych. Zwłaszcza gdy wiem, że bywa oparta w części lub w całości na faktach.
Wiktor Mrok napisał książkę, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością. Powieść ma dobre tempo, wiarygodną fabułę, ciekawych bohaterów. Ponadto na uwagę zasługuje dobry styl autora, który pisze dojrzale, wprowadza soczyście brzmiące dialogi, odpowiednią dozę sarkastycznego humoru, a także odniesienia do współczesnej popkultury. 
"Czerwony Parasol" to powieść trzymająca dobry poziom, zarówno w gatunku sensacji, jak i w zakresie powieści szpiegowskiej. Zawiera różnorodne wątki, nawiązania do historii, odsłania działalność i metody działania służb specjalnych w odmiennych kręgach kulturowych. 
Przeczytałam, odbyłam podróż do wielu zakątków świata, zwiedziłam siedziby korporacji, wielkich banków, przyjrzałam się metodom pracy prawdziwych agentów, posmakowałam życia w nowoczesnym apartamentowcu w sercu Sztokholmu (swoją drogą muszę w przyszłości poszukać śladów Tatiany w tym mieście), przypomniałam sobie smak różowego szampana i poczułam magię wielkich pieniędzy, które są w stanie otworzyć każde drzwi. Zrozumiałam również, jak wielka moc może drzemać w niepozornej pomadce do ust. Drogie Panie, może i Wy odkryjecie w sobie duszę szpiega. Eleganckiego i pełnego zapału. Jak bohaterka powieści "Czerwony Parasol". Zachęcam do lektury i polecam serdecznie. 

Tytuł: "Czerwony Parasol"
Autor: Wiktor Mrok
Liczba stron: 592
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Initium


0 komentarze: