Opowieść o klasie ludzi jeżdżących powozami. Recenzja powieści "Posiadacz" - John Galsworthy.


Wielkie i uznane dzieła literatury światowej, klasyczne powieści i poematy mają swoją ugruntowaną pozycję wśród czytelników oraz na rynkach wydawniczych. Napisano o nich niejedną recenzję, analizę i interpretację literacką. Co pewien czas wydawnictwa wznawiają nakłady powieści, które należą do kanonu lektur światowych. Docierają w ten sposób do nowych czytelników, poprzez atrakcyjną szatę graficzną wprowadzają powiew świeżości, który przyciąga także starszych wielbicieli wybranego autora czy ulubionej książki.

Do tego rodzaju powieści należy bez wątpienia "Posiadacz" Johna Galsworthy'ego. Pisarz, który już za życia został uznany najwybitniejszym autorem przełomu XIX i XX wieku. W 1932 roku został Laureatem Nagrody Nobla za całokształt twórczości, której ukoronowaniem było jego dzieło prozatorskie "Saga rodu Forsyte'ów". 
"Posiadacz" to pierwszy tom trylogii, który w marcu 2016 roku przypomniało wydawnictwo MG. 

Akcja powieści przenosi nas, współczesnych czytelników, do 1886 roku, czyli do epoki wiktoriańskiej, złotej ery kolonializmu brytyjskiego, stabilizacji i pomyślności, którą cieszyło się zamożne mieszczaństwo. W Londynie żyje ród Forsyte'ów, którego poczynania i sposób życia pozwalają nam wyobrazić sobie portret wyższej klasy średniej z drugiej połowy XIX stulecia. Nie był to wizerunek idealny. Pod warstwą poprawnych manier, sztywnych konwenansów i niezłomnych zasad kryły się, niczym pod powłoką werniksu, niewypowiedziane słowa, tajemnice pełne namiętności i maskowanych uczuć.
Rodzina Forsyte'ów żyła tak, jakby cały świat należał do niej, w poczuciu naturalnej wyższości nad innymi przedstawicielami ludzkiego rodu. Wierna zasadom, pośród których na pierwszym miejscu stawiano rozsądek i tradycje. Wszystko miało odbywać się zawsze według ustalonego porządku, ceremoniał dotyczył każdej sfery codzienności, od organizacji uroczystego balu po codzienny obiad. Stałość upodobań, nieskazitelność obyczajów i kult norm uprawniały Forsyte'ów do przekonania o swojej niezwykłości. Stąd już niedaleko do myśli, że:

"Forsyte'owie nie umierali, śmierć była niezgodna z ich zasadami"
A jednak ustalony porządek zachwiał się w posadach za sprawą jednej z przedstawicielek rodu. Irena, żona Soamesa Forsyte'a, prawnika i kolekcjonera obrazów, żyjącego w świecie nieruchomości i posiadania, postanowiła wyrwać się z małżeństwa, które nie czyniło ją szczęśliwą. Gdy mąż, który planując budowę nowej siedziby poza miastem zatrudnił francuskiego architekta - pana Bosinney'a, Irena natchniona wielką miłością odważyła się zbuntować przeciwko wartościom wyznawanym przez całą rodzinę. Żyła w świecie emocji i to one stały się motywem jej działania. Tak oto historia, którą pozornie możemy odebrać jako nieszczęśliwy romans, stała się podstawą ukazania drogi do upadku. John Galsworthy przedstawił skomplikowane zależności pomiędzy członkami rodu, wynikające z kontrastu pokoleń i uczynił to z odpowiednią dozą ironii.
Jego proza jest niespieszna, czytelnik ma czas na to, by poznać wszystkich bohaterów powieści. Są "posiadaczami", klasą ludzi, która "jeździ powozami" od balu do rodzinnego spotkania. Spragnieni familijnych nowin, czasem trwając we wzajemnym milczeniu, odrzucają emocje na rzecz praktycznych biznesów i ogólnie przyjętego życiowego rozsądku. W swoich działaniach, rozmowach i myślach ukazani są bardzo realistycznie. Czytelnik może przyjrzeć się dokładnie miejskiej klasie średniej i poznać poglądy autora powieści, który bezsprzecznie dokonał krytyki wartości epoki wiktoriańskiej, wyznawanych przez zarozumiałych i zimnych ludzi owładniętych żądzą posiadania.
Dla współczesnych odbiorców "Posiadacz" to trafny obraz życia ludzi i epoki, która już przeminęła, ale jednocześnie ponadczasowa opowieść o łamaniu bezsensownych norm i szukaniu wolności w świecie wypełnionym sztywnymi zasadami.


"Posiadacz" to powieść, dzięki której możemy odbyć wiele przejażdżek eleganckimi powozami po ulicach dziewiętnastowiecznego Londynu, przyjrzeć się znanym budynkom i parkom, wybrać się do Robin Hill, by podziwiać krajobraz angielskiej wsi często spowity mgłą.
Zapewniam, że warto poczuć klimat epoki wiktoriańskiej, podjąć próbę zrozumienia mentalności ówczesnej klasy średniej. Może w nagrodę któryś z jej przedstawicieli zaprosi nas na tradycyjny obiad i poczęstuje combrem baranim. Jeśli nam nie zasmakuje, milcząca służba domowa nie skomentuje tego ani jednym słowem. Większym afrontem byłoby strącenie komuś kapelusza z głowy. Zanim wyjdziemy ktoś z pewnością zmiecie wszelkie okruszyny srebrną szczoteczką. Może to i lepiej? 

Tytuł: "Posiadacz"
Autor: John Galsworthy
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 400

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję portalowi:


0 komentarze: