A może lepiej nie marzyć? Recenzja "Autodestrukcji" Moniki Zajas. Premiera!


Istnieje dość znane powiedzenie: wszystko zaczyna się od marzeń. Każdy potrafi marzyć, ale nie każdy tego chce. Bohaterowie powieści Moniki Zajas chcieli. Mieli wielkie marzenia, oczekiwania i niespełnione nadzieje. Były one siłą napędową, która skierowała ich ku nowej rzeczywistości. Ale nie mogli przewidzieć, czy może nie chcieli zauważyć, że za marzenia czasem trzeba zapłacić wysoką cenę. "Autodestrukcja" to niepokojąco prawdziwa powieść o ludziach, którzy mieli marzenia, ale tak naprawdę bali się żyć.
Tytuł oraz opis książki zapowiadają, że należy spodziewać się jakiegoś mocnego uderzenia. Bo czymże jest autodestrukcja, jeśli nie agresywnym zachowaniem przeciwko sobie?

Autorka powieści serwuje nam na wstępie trzy przypadki osób szykujących się do popełnienia samobójstwa. To bohaterowie własnych marzeń i snów. Alan, mężczyzna w średnim wieku, który marzy o nieskrępowanej wolności i spełnieniu się w pracy reżysera filmowego. Anja, która czuje się wielką artystką, niedocenioną przez innych, bo nie potrafi się przed nimi otworzyć. I Patryk, młody informatyk, który w końcu chce być bogaty.
Trójka bohaterów i trzy historie o marzeniach, nadziejach oraz życiu na krawędzi upadku.
Po mrocznym wstępie, w którym zaglądamy w najciemniejsze zakamarki umysłów i duszy głównych postaci i wiemy już, że nic nie jest w stanie odwieść ich od definitywnego zakończenia własnej egzystencji. 

Pomysł na fabułę jest ciekawie poprowadzony. Otrzymujemy trzy odrębne opowieści, które autorka przedstawia nam na zmianę, w rodzaju sekwencji zdarzeń prowadzących bohaterów do określonego końca, który przecież poznaliśmy na początku powieści. Mimo znanego zakończenia (choć w epilogu czeka nas pewna niespodzianka) udało się zachować odpowiednią atmosferę tajemniczości, która każe nam odkrywać kolejne karty z życia ludzi zmierzających do "Autodestrukcji". Za wszelką cenę chcemy zrozumieć motywy ich działania. Jak to się stało, że realizując swoje marzenia zapomnieli o ich nieuniknionych konsekwencjach?

Historie bohaterów są nieco zagmatwane, dzięki temu fabuła powieści nabiera również skomplikowanego wymiaru. Jest tajemnicza, z odrobiną erotyzmu, sensacji i kryminału. Wszak pojawia się w niej nawet trup. Zupełnie jak scenariusz filmu, który tworzy na naszych oczach Alan.

"Autodestrukcja" jest powieścią, która mówi o rzeczach ważnych. O związkach z innymi ludźmi, dążeniu do sukcesu, normach i wartościach, które wyznajemy w życiu. To historia ludzi, którzy mieli marzenia, próbowali je realizować, ale popełniali również błędy. Ignorowali ostrzeżenia i marnowali swoje wielkie szanse. 
Czy to powieść destrukcyjna? Myślę, że nie do końca. Mimo smutnych okoliczności i zdarzeń, które opisuje, zawiera również optymistyczne tony. Choćby takie, że marzenia są nam potrzebne, dają nam nadzieję. Ale zawsze powinniśmy mierzyć siły na zamiary. Inaczej marzenia staną się jedynie naiwnym złudzeniem. I to nie zawsze jedynie sennym. 

A jak jest z Wami? Udaje Wam się spełniać marzenia?

Tytuł: "Autodestrukcja"
Autor: Monika Zajas
Wydawnictwo: Czarna Kawa
Rok wydania: 2016 (premiera w lipcu)
Liczba stron:256
egzemplarz recenzencki 


Za możliwość zrecenzowania książki przed premierą dziękuję portalowi


który "Autodestrukcję" objął swym patronatem

2 komentarze:

  1. Beatko, kolejny raz ukazujesz książka, która wydaje się być idealną propozycją dla mnie :) Lubię zagmatwane, skomplikowane książki, zachowana doza tajemniczość, również bardzo mnie przekonuje :)
    Tak, marzenia się spełniają - moje jeszcze nie wszystkie, ale trochę życia przede mną, także wierzę, że kilka uda mi się zrealizować :D.
    Pozdrawiam cieplutko i przesyłam wirtualne buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy marzymy, wszyscy chcielibyśmy spełnić choć niektóre z tych marzeń. Nie zawsze się udaje. Dobry temat na książkę. Jak w przypadku tej książki. Dziękuję za buziaki i również posyłam swoje Agnieszko :***

      Usuń