O tym jak Lars Mytting pokonał duchy przeszłości. Recenzja "Płyń z tonącymi".



Wybierzemy się dzisiaj do Norwegii. Żyje tam i pracuje pewien pisarz, który umiłowanie spokoju, prostoty i życia wśród natury potrafił przekazać w niezwykłym poradniku o drewnie, czyli znanej również w Polsce książce "Porąb i spal. Wszystko, co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie". Dzięki niemu, chociaż nigdy bym się tego nie spodziewała, z dużym zaangażowaniem czytałam o pilarkach łańcuchowych, kleszczach do pni, siekierach, tasakach i pieńkach. Dlaczego? Ponieważ Lars Mytting posiada niezwykły dar opowiadania o rzeczach z pozoru prostych i zwyczajnych.

Z radością przyjęłam więc wiadomość, że w czerwcu ukaże się w naszym kraju powieść tego autora, na dodatek uhonorowana przez Norweskich Księgarzy nagrodą w 2014 roku. Premiera książki "Płyń z tonącymi", bo o niej mowa, zbiegnie się z pierwszą wizytą Larsa Myttinga w Polsce w dniach 8 - 11 czerwca 2016.
Miałam szczęście przeczytać kolejną norweską powieść, która z pewnością wzbogaca krajobraz literacki budowany przez pisarzy skandynawskich.


"Płyń z tonącymi" to piękna i tragiczna historia o poszukiwaniu własnej tożsamości, skomplikowanych relacjach rodzinnych, o konsekwencjach wojen i miłości do natury i drewna. Ta ostatnia jest oryginalnym spoiwem łączącym mnogość wątków poruszanych w powieści.
Edvard Hirifjell to główny bohater powieści, który jako narrator opowiada nam historię swojej rodziny. Jest młodym człowiekiem, który przez całe życie czuje gdzieś podskórnie, że przeszłość w końcu upomni się o swoje. Przełomowy moment następuje wraz ze śmiercią dziadka Edvarda. Wnuk postanawia rozwikłać rodzinne tajemnice i znaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania, tym bardziej że dręczą go niejasne wspomnienia sprzed niemal dwudziestu lat.
Sięgają one roku 1971, kiedy rodzice zginęli tragicznie po tym, jak weszli do lasu we Francji, w samym środku dawnego pola bitwy z czasów I wojny światowej, pełnego groźnych niewybuchów. Trzyletni wówczas Edvard zniknął, by po kilku dniach odnaleźć się w zupełnie innym miejscu. Nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, co działo się z dzieckiem w tym czasie. Następstwem tych zdarzeń jest wzięcie chłopca pod opiekę dziadków i ich wspólne życie w górskim gospodarstwie, norweskiego hrabstwa Oppland.

Co tak naprawdę robili rodzice trzylatka w ogrodzonym drutem kolczastym leśnym zagajniku? Czy to przypadek sprawił, że nieopatrznie weszli na zdradziecki stary granat wypełniony morderczym gazem? A może gdzieś czaił się morderca? 
Poszukiwanie odpowiedzi na te i inne pytania prowadzą dwudziestotrzyletniego mężczyznę ku szkockim Szetlandom i do Francji. Daleko od domu norweski rolnik specjalizujący się w uprawie ziemniaków zaczyna kopać (czasem dosłownie) w najciemniejszych zakamarkach historii swej rodziny, nierozerwalnie splecionej z najważniejszymi wydarzeniami ubiegłego wieku, w tym dwiema wojnami światowymi. Nad wszystkim unosi się nieuchwytny duch ogromnej pasji niezwykłego mistrza sztuki stolarskiej, szumią brzozy i orzechowce  powoli ujawniając skrywane sekrety.
Bohater powoli odkrywa prawdę o sobie i rodzinie, my zaś otrzymujemy oryginalną opowieść o konsekwencjach wojen, życiu brytyjskiej arystokracji, o stracie, miłości i rodzinie.
Powieść "Płyń z tonącymi" jest niczym ballada, którą słyszymy poprzez szum wiatru siedząc przy błękitnym płomieniu jaki wydobywa z siebie stary prymus.
Gawędziarz Lars Mytting w niesamowity sposób łączy różne wątki i postaci, które uwikłane w sieć wzajemnych powiązań czasem jedynie drżą z niepokoju, a niekiedy szaleją targane emocjami. A wszystko to w atmosferze tajemnicy pieczołowicie wzbogaconej obrazami naturalnej scenerii pięknej Norwegii i grozy żywiołu znad Atlantyku. 
"Płyń z tonącymi" to opowieść o dwóch zwaśnionych rodzinach, dwóch wojnach światowych, i dwóch pięknych leśnych zagajnikach. Całość doprawiona została nutą zdrady, rywalizacją dwóch charyzmatycznych kobiet i rozważaniami o ludzkich decyzjach.

"Ale jesteśmy niewinni, gdy śnimy, i jesteśmy niewinni, gdy jesteśmy mali"

Zapraszam do lektury tej pięknej, nostalgicznej i wzruszającej powieści. Usiądźcie wygodnie i wsłuchajcie się w odgłosy za oknem. Może usłyszycie krzyk burzyków zwiastujący nową historię z przeszłości? 
A może wiatr krążący wśród liści wiekowych drzew opowie Wam o sprawach codziennych i pospolitych?
Czy wiedzieliście, że "Beate to ziemniaki dla idiotów. Wielkie i zupełnie bez smaku"
Jako ich imienniczka nie wiem, czy mogę się z tym zgodzić.

Tytuł: "Płyń z tonącymi"
Autor: Lars Mytting
Wydawnictwo: Smak Słowa
Rok wydania: 2016 /premiera 8 czerwca/
Liczba stron: 470
egzemplarz recenzencki

Za umożliwienie zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu:


6 komentarzy:

  1. Czasem sobie myślę, że nostalgia to moje drugie imię, poza tym lubię czytać dobre książki o relacji, więc po tej recenzji z chęcią sięgnę po tą książkę w najbliższej przyszłości. Narazie wpisuję ją na swoją listę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło. 😊 Ja jestem zakochana po uszy w tego typu powieściach, zwłaszcza że skandynawscy autorzy mają dar do budowania nastroju nostalgii. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję.

      Usuń
    2. Jakie to mega uczucie, kiedy dwaj bliscy mi recenzenci, spotykają się w jednym miejscu pod świetnym tekstem :)

      Pozdrawiam Was :)

      Usuń
  2. Ja również jestem fanką nostalgicznych opowieści! "Płyń z tonącymi" to wspaniała powieść, po którą naprawdę warto sięgnąć, podpisuję się pod Twoją opinią Beatko:). Świetna recenzja, właśnie sobie uświadomiłam, że istotnie książka ociera się o obie wojny światowe, umknęło mi to podczas pisania mojej opinii ;)
    Pozdrawiam, miłego dnia Kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana :) i cieszę się, że jest nas nostalgików i wielbicieli takich powieści coraz więcej.

      Usuń