A może by tak "Mniej złości, więcej miłości"? Recenzja książki Natalii Sońskiej.



Lato to czas, kiedy wśród książek zabieranych na urlop dominują powieści obyczajowe, szczególnie chętnie wybierane przez kobiety. Nic w tym dziwnego, ponieważ to książki tego gatunku najczęściej uprzyjemniają nam chwile spędzane podczas wakacyjnych wojaży. Lubimy identyfikować się z bohaterami, których życie jest podobne do naszego, z codziennymi problemami i towarzyszącymi im emocjami. Dlatego latem na półki księgarń trafia sporo książek z pozytywnym przesłaniem, odprężających i oferujących rozrywkę. Do takich pozycji zaliczyć można najnowszą powieść młodej polskiej autorki - Natalii Sońskiej "Mniej złości, więcej miłości"

Nie miałam okazji przeczytać wcześniejszej książki studentki prawa, debiutującej w 2015 roku powieścią "Garść pierników, szczypta miłości". Miałam więc obawy związane z tym, że nie znam poprzednich perypetii bohaterów oraz wydarzeń towarzyszących im w pierwszej części powieści. Postanowiłam jednak spróbować i sprawdzić, na ile możliwe będzie wejście do świata stworzonego przez autorkę bez bagażu wcześniejszych doświadczeń. Okazało się bowiem, że "Mniej złości, więcej miłości" stanowi opowieść, która skupia się na życiu innej niż poprzednio bohaterki. Wystarczy wiedzieć, że tym razem środek ciężkości przeniesiony został na sprawy Kingi, młodej dziennikarki, która w pierwszej powieści Natalii Sońskiej była ważną, ale drugoplanową postacią. Jej problemom towarzyszą losy bohaterów znanych wcześniej, autorka sprawnie nawiązuje do poprzednich wydarzeń i bardzo łatwo jest się we wszystkim zorientować. 

"Mniej złości, więcej miłości" to, przede wszystkim, powieść obyczajowa, ale wzbogacona wątkami sensacyjnymi. Dzięki temu udało się uniknąć sztampy, która często towarzyszy tego rodzaju opowieściom. Zazwyczaj mamy bowiem historię wielkiej miłości, często wystawionej na ciężką próbę, przeciwności losu trudne do pokonania, ale zwieńczone cudownym powrotem Jego lub Jej i zakończeniem w stylu: żyli długo i szczęśliwie
W powieści Natalii Sońskiej mamy do czynienia z historią, raczej wiarygodną, choć niektóre elementy fabuły mogą nieco zgrzytać. Szczególnie te związane z warstwą kryminalną oraz poczynaniami bohaterek w ramach samodzielnego śledztwa przeciwko mafii. Jednak nie wpływa to znacząco na odbiór powieści, ponieważ autorka posługuje się łatwym i zrozumiałym językiem, stara się wprowadzać elementy humorystyczne, które odrobinę przywodzą na myśl perypetie bohaterów kryminałów Joanny Chmielewskiej.

Główną bohaterką powieści jest Kinga, dziennikarka pracująca w redakcji pisma modowego "Pearl". Wydaje się, że jej życie jest dobrze poukładane. Młoda kobieta ma pracę, w której się sprawdza,  jest zakochana z wzajemnością w utalentowanym i popularnym fotografie Danielu, udaje jej się naprawić relacje z wieloletnią przyjaciółką Hanią. Wszystko mogłoby toczyć się spokojnym rytmem, gdyby nie zrządzenie losu, który jak zwykle postanowił wystawić uczucie dwojga ludzi na ciężką próbę.

Schemat typowego romansu został przełamany dzięki intrydze, w którą zamieszani są nowi bohaterowie mający znaczący wpływ na życie Kingi. To dzięki nim kobieta zostaje wciągnięta w wir zupełnie nieprzewidywalnych zdarzeń. I chociaż zazwyczaj jesteśmy w stanie odgadnąć następstwa opisywanych sytuacji oraz kolejne kroki podejmowane przez bohaterów, to zakończenie tej powieści wymyka się oczekiwaniom. Uważam, że wyjątkowo podkreśla kruchość naszego przekonania o tym, że zawsze jesteśmy w stanie prawidłowo pokierować swoim życiem. 
Zanim wybrzmi ostatnie słowo zapisane przez autorkę mamy szansę porównać nasze wybory i sposoby postępowania w podobnych sytuacjach. To jest jedna z najważniejszych pobudek, dla których sięgamy po powieści obyczajowe. Lubimy poznawać losy innych ludzi, oceniać ich, poszukiwać podobnych emocji lub dziwić się wyborom, których dokonują.

W drodze do szczęścia i poszukiwaniu odpowiedniego wyjścia z trudnego położenia, w jakim znalazła się główna bohaterka powieści niebagatelną rolę odegrała najbliższa rodzina. Dwie najważniejsze kobiety w życiu Kingi, czyli matka i babcia. Szczególnie ta ostatnia, przedstawiona jako zażywna staruszka, z ogromnym doświadczeniem i obalająca stereotypy na temat ludzi w jesieni życia. To ona jest opoką, ale także bardzo energiczną i słuchającą podszeptów intuicji seniorką.
Rodzina jest wsparciem, ale również źródłem pewnej tajemnicy, której rozwikłanie uświadamia wszystkim, jak nie należy kierować się w życiu pozorami. Bohaterka znalazła stary klucz i kilka pamiątek, tym samym otworzyła sobie drzwi do nowej przyszłości. Przyszłości, która choć przewrotna i gorzka, potrafi również ofiarować nadzieję.
Z tym przekonaniem pozostawia czytelników autorka powieści "Mniej złości, więcej miłości". W gruncie rzeczy, niezależnie od gorzkich słów, które wypowiadamy, smutnych myśli, które nas gnębią, złych emocji, które czasem nami targają, jedno jest niezmienne. Miłość, wiara w dobro i szczęście, które możemy sobie zbudować. Ktoś powie: banał. 
Ale większość z nas do tego banału dąży za wszelką cenę, próbując prześcignąć czas i godząc się na najmniej wiarygodne rozwiązania.

Powieść Natalii Sońskiej z pewnością skłania do kilku refleksji nad własnym życiem, może trochę przy okazji, może niepostrzeżenie, ale jednak zaszczepia w nas myśl o naszych przyjaźniach i relacjach z innymi ludźmi.  
Spodziewałam się typowej i przewidywalnej do bólu opowieści o miłości, jakich wiele. Okazało się, i to kolejny raz, że pozory mylą. W ten sposób mogę jedynie potwierdzić główną myśl towarzyszącą tej lekturze. To kierowanie się pozorami prowadzi nas do największych życiowych nieporozumień. Dlatego warto się zatrzymać, wsłuchać w podszepty własnej intuicji i opanować emocje.

Historia opowiedziana w powieści, co było dla mnie zaskoczeniem, przywiodła mnie również do...Szczecina, a że mieszkam tu niemal od urodzenia sprawiło mi to niemałą przyjemność. Kto wie, może i wy odnajdziecie w książce coś, co będzie dla was niespodzianką. 

Tytuł: "Mniej złości, więcej miłości"
Autor: Natalia Sońska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 324

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Portalowi:


0 komentarze: