Jak przygoda to tylko...w Darłowie, czyli recenzja powieści Leszka Hermana "Latarnia umarłych".


Rok temu Leszek Herman - szczecinianin, z wykształcenia architekt, miłośnik tajemnic historycznych i sztuki, zadebiutował powieścią "Sedinum. Wiadomość z podziemi". Ależ to była dla mnie gratka. Osiemset stron świetnej fabuły w połączeniu z fascynującą historią Pomorza Zachodniego, wędrówki ulicami mojego rodzinnego miasta, zaglądanie do szczecińskich podziemi, a nawet podróż do Londynu. Byłam pod wrażeniem, dlatego z radością przyjęłam wiadomość o listopadowej premierze najnowszej książki Leszka Hermana, czyli "Latarni umarłych".


Tym razem autor funduje nam podróż do Darłowa, małego nadmorskiego miasteczka w pobliżu Koszalina, w północno - zachodniej Polsce. Historia królewskiego miasta Darłowo o średniowiecznym rodowodzie i ponad 700 - letniej tradycji stanowi idealną scenerię dla sensacyjnych wydarzeń rozgrywających się w powieści.


Do znanej nam już z pierwszej powieści dziennikarki szczecińskiego dziennika, Pauliny Weber zgłasza się mieszkaniec Darłowa, który twierdzi, że ma do przekazania informacje o wielkiej tajemnicy z przeszłości. Aby potwierdzić sensacyjne wiadomości przesyła dziennikarce fragmenty swojego pamiętnika, w których prawda historyczna miesza się z fantazjami starszego pana. Prawdę mówiąc większość osób mających styczność z nadawcą listów nie traktuje poważnie jego rewelacji. Gdy staruszek informuje, że w jego piwnicy od kilkudziesięciu lat ukryte są zwłoki, młoda dziennikarka utwierdza się w przekonaniu, że jej rozmówca jest niespełna rozumu. Sytuacja ulega zmianie, gdy tajemniczy informator zostaje zamordowany. W ten sposób nawiązana zostaje misternie utkana intryga, która poprowadzi nas od XV - wiecznego tsunami na Bałtyku, poprzez próby gigantycznych niemieckich dział z okresu II wojny światowej, które odbywały się w Rügenwalde (Darłowo) i eksplorację dna Morza Bałtyckiego, wypełnionego po dziś dzień setką tysięcy wraków, które rozpalają wyobraźnię nurków z całego świata.

Jednym z takich słynnych zatopionych obiektów jest szwedzki galeon, który po przepłynięciu zaledwie mili morskiej zatonął na oczach tłumów ludzi obserwujących jego próbny rejs w sierpniu 1628 roku. Po trzystu latach spoczywania na dnie morskim wrak został wydobyty na powierzchnię, pieczołowicie zakonserwowany i udostępniony zwiedzającym w postaci muzeum w Sztokholmie. Wykonany w większości z drewna dębowego galeon zachował się w dobrym stanie przede wszystkim dlatego, że w Bałtyku brakuje organizmów, które żywią się drewnem. Kilka lat temu miałam okazję osobiście przekonać się o pięknie zatopionego okrętu. To niesamowite uczucie chodzić po jego pokładach, mając świadomość, że spędził on pod wodą ponad trzysta lat.

Leszek Herman serwuje czytelnikom wiele tego typu historii, drobiazgowo opowiedzianych, uzupełnionych plastycznymi opisami i popartych świetnym przygotowaniem merytorycznym. 
Na uwagę zasługują te fragmenty powieści, które przenoszą nas w morskie głębiny. Piękne i realistyczne opisy nurkowania stanowią idealną zachętę do podjęcia własnych prób schodzenia pod wodę. Tym bardziej że autor przedstawia wiele technicznych aspektów związanych z nurkowaniem, na przykład zmianą mieszanin oddechowych pod powierzchnią wody. Informacje te są bardzo przydatne, jednocześnie świadczą o bardzo dobrym przygotowaniu pisarza, który serwuje nam rzetelną wiedzę na ten temat.

Wątków historycznych i współczesnych w powieści "Latarnia umarłych" jest bardzo wiele. Przygody bohaterów, których po części znamy z poprzedniej książki, przenoszą nas płynnie z terenów Pomorza Zachodniego na duński Bornholm, szwedzkie wyspy Olandię i Gotlandię, które kuszą magią przeszłości. Ta część powieści stała mi się szczególnie bliska z powodu moich podróży do Szwecji i pobytu na Olandii. Powojenne wspomnienia, okrucieństwa żołnierzy sowieckich wobec ludności niemieckiej i polskiej w ostatnich dniach II wojny światowej, opis Koloseum śmierci, niewyjaśnione śledztwa IPN, misternie przeplatają się z XV - wieczną historią Pomorza Zachodniego pod panowaniem pomorskiej dynastii Gryfitów. Wzmianki o Templariuszach, zwiedzanie starych kościołów, w tym Kościoła Św. Gertrudy w Darłowie, duch Cesarza Północy tworzą kunsztowną układankę, w której każdy element może okazać się istotny dla współczesnej opowieści. Nie da się ukryć, że życie każdego z nas ociera się o wielką historię. I nic nie jest bezsensowne, choć czasem wydaje się przypadkowym splotem wydarzeń.

Wielbiciele historii, architektury i dzieł sztuki  z pewnością będą usatysfakcjonowani. Detale architektoniczne i umiejętne wprowadzenie ich w powieść kryminalną zawdzięczamy osobistej pasji autora. Fani mocnych wrażeń oraz sensacyjnych opowieści szpiegowskich również nie będą zawiedzeni. Klimatyczne opisy, mroczne wizje, leśne przygody bohaterów przywodzące na myśl słynny horror Blair Witch Project dopełniają całości. 
Oczywiście nie brakuje również sytuacji humorystycznych, podobnie jak w poprzedniej części, uczestniczymy we włamaniach do urzędów i budynków publicznych. Łamanie haseł komputerowych, używanie dronów w niezbyt legalnych okolicznościach czy zabawne perypetie bohaterów sprawiają, że jak stwierdza jedna z bohaterek powieści:

"Boże! Gang Olsena to przy was profesjonaliści"
Powieść "Latarnia umarłych" dowodzi, że nasza lokalna historia, pełna tajemnic, niezwykłych legend i postaci budzących żywsze bicie serca ma pełne prawo stać się naszym towarem eksportowym. Obie książki Leszka Hermana z powodzeniem mogłyby posłużyć jako pełnoprawny scenariusz filmowy. Sześćset stron powieści to niezwykła skarbnica wiedzy, pięknie zachęcająca do samodzielnych badań nad historią małych ojczyzn. Jednocześnie wprowadza świeży i atrakcyjny sposób ukazania historii terenów o tak skomplikowanej przynależności państwowej. Bez puszenia się i nadmiernej powagi wprowadza czytelnika w fascynującą opowieść o historii regionu, doprawia ją energią współczesnych bohaterów, śledztwem dziennikarskim, wątkami kryminalnymi, awanturą przywołującą rosyjską mafię, lekką nutą romantyzmu i szeroką gamą humoru sytuacyjnego. Ponadto umiejętnie dozuje napięcie, skomplikowane zagadki, utrzymując czytelnika w napięciu aż do spektakularnego zakończenia. Leszek Herman potrafi zwodzić i sprowadzać na manowce. Intryga kryminalna i warstwa fabularna powieści świetnie współgrają z historią w tle. Moim zdaniem to ogromne walory powieści.

Cóż mogę jeszcze dodać? Wiedziałam od dawna, że mieszkam w regionie, który jest wyjątkowy. Mam nadzieję, że autor napisze jeszcze niejedną powieść, w której ponownie połączy wątki i emocjonujące teorie spiskowe, aby zapewnić wszystkim rozrywkę na najwyższym poziomie.
Polecam. A sama żałuję, że już przeczytałam.

Tytuł: "Latarnia umarłych"
Autor: Leszek Herman
Wydawnictwo: MUZA SA
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 608

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu:



0 komentarze: