W miejskiej dżungli, czyli recenzja "Syren" Josepha Knoxa. Dzisiaj premiera!


Czy każda współczesna metropolia ma swoje mroczne tajemnice, które skrzętnie ukrywa przed mieszkańcami? Czy brudne oblicze przyobleka w schludne szaty po to tylko, żeby nas uwieść? Manchester sportretowany przez debiutującego pisarza Josepha Knoxa wydaje się być miastem przeżartym przemocą, złem, smutkiem niczym rdzawy kawałek metalu dla niepoznaki pokryty świeżą warstwą farby.  To metropolia, w której spogląda na nas oko górującego wieżowca Beetham Tower, błyszczą neony, gdzie możni tego świata zamknięci w penthousach żyją ułudą szczęścia. Powieść Josepha Knoxa "Syreny" zaprasza do brutalnego i groźnego świata, gdzie pośród miejskiego krajobrazu możemy poczuć strach, zniszczyć swoje marzenia i upaść na samo dno.
Bohater czy raczej antybohater posępnego kryminału jakim są "Syreny" to Aidan Waits - obciążony błędami przeszłości, balansujący na krawędzi upodlenia policjant, który otrzymał ostatnią szansę na zmazanie swoich win. Przełożeni dają mu wybór. Może zostać zawieszony, trafić do więzienia, ale może również odegrać rolę policyjnego kreta w narkotykowym biznesie opanowanym przez ludzi bez skrupułów. Nie mając wiele do stracenia Aidan wchodzi do niebezpiecznej gry. Infiltracja środowiska bossów narkobiznesu zazębia się z trudnym śledztwem w sprawie zaginionej córki wysoko postawionego polityka.

W ten sposób trafiamy w sam środek miejskiego półświatku. Wraz z działającym pod przykryciem Waitsem przemierzamy ulice Manchesteru, snujemy się pomiędzy nocnymi klubami, smętnymi barami, opuszczonymi placami z niedokończonymi budynkami, pośród złomu, brudnych piwnic i spowitych zamrożoną mgłą ulic. Czasem siądziemy przy barze, przemkniemy obskurnym korytarzem kolejnej knajpy lub wylądujemy na bruku. W tym świecie nie ma wzniosłych ideałów, nikomu nie można ufać, liczy się zysk i przemoc.


Joseph Knox wykreował niebezpieczny i przepełniony smutkiem świat. Rzeczywistość, której nigdy nie chciałabym oglądać, już na zawsze pozostanie zapisana w mojej pamięci. Szczegóły przestępczej działalności, ponure miejsca, okrutne zapisy popełnianych zbrodni sprawiły, że czułam się osaczona obrazami pozbawionymi jakiejkolwiek moralności. W świecie "Syren" - pięknych, niebezpiecznych, wyrachowanych, ale zagubionych kobiet lekkich obyczajów nic nie jest oczywiste. Życie ludzkie nie ma znaczenia, nie bardzo wiadomo, komu można zaufać, ale każdego można złamać, wymienić, czy pozbyć się bez oporów. 
Bohater powieści wciąga nas w szaleńczy wir niepewności, strachu, samotności. Decydując się na prowadzenie narracji pierwszoosobowej autor potęguje wrażenie przygnębienia i desperacji, którymi obdarzył skompromitowanego policjanta. Jednocześnie spowodował, że możemy wkroczyć głęboko pod powierzchnię nocnego życia wielkiego miasta. Uważam, że dzięki temu udało się Knoxowi stworzyć wiarygodny i sugestywny obraz świata widzianego oczami człowieka poddanego działaniu narkotyków. Kogoś, kto z trudem radzi sobie z własną przeszłością, balansuje na granicy prawa i tak naprawdę jest bardzo samotny.

Nie obdarzyłam sympatią bohatera "Syren", ale z pewnością wzbudził we mnie emocje. Nie spotkalibyśmy się w życiu codziennym, a jeśli nawet, nie dążyłabym do podtrzymania kontaktu. Z drugiej strony podziwiałam jego determinację w dążeniu do rozwiązania piętrzących się zagadek. Nie wiem, czy będąc na życiowym dnie byłabym w stanie kogokolwiek ratować. Aidan Waits - człowiek pozbawiony tożsamości - odnalazł spokój. Czy na długo? Tego nie wiem, ale może autor "Syren", utalentowany debiutant obsadzi go w kolejnej życiowej roli. 
Myślę, że Joseph Knox dopiero się rozkręca w literackim świecie i usłyszymy o nim niejeden raz, tym bardziej że, jak sam mówi, podczas pisania przeżywał "emocjonalny rollercoaster". Życzę mu, żeby jego pisarska przygoda trwała jak najdłużej.

"Syreny" to ciekawa i oryginalna powieść dla ludzi o mocnych nerwach, poświęcona tematyce, która zwykłemu zjadaczowi chleba nie jest znana z autopsji. Knox opowiada w niej ponurą i wiarygodną historię, trzymającą w napięciu, zmuszającą do myślenia, ale także odrzucającą od świata, w którym jest tyle zła, brudu i narkotycznego szału. 
Zarówno język powieści - klarowny, oparty na slangu, jak i fabuła - pulsująca i niepokojąca do ostatniej strony, nadają powieści realizmu. 

"Syreny" Josepha Knoxa - kryminał o podziemiu narkotykowym w miejskiej dżungli zapamiętam jako powieść obnażającą ciemną stronę ludzkiej egzystencji i podejmującą problemy współczesnych społeczeństw. 


Tytuł: "Syreny"
Autor: Joseph Knox
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 352
egzemplarz: e-book recenzyjny

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu


0 komentarze: