Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla wszystkich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla wszystkich. Pokaż wszystkie posty
Bo możesz mieć siedemnaście lat i parać się słowiańską magią, czyli recenzja powieści "Księżyc jest pierwszym umarłym" Kariny Bonowicz.

wtorek, lipca 02, 2019

Bo możesz mieć siedemnaście lat i parać się słowiańską magią, czyli recenzja powieści "Księżyc jest pierwszym umarłym" Kariny Bonowicz.


Po przeczytaniu książki Kariny Bonowicz pt. "Księżyc jest pierwszym umarłym", ucieszyłam się, że nadal mam w sobie duże dziecko. To właśnie ono miało ogromną przyjemność w obcowaniu z lekturą, która w zasadzie przeznaczona jest dla młodzieżowego, a może nawet i nastoletniego odbiorcy. Powieść, która jest początkiem cyklu "Gdzie diabeł mówi dobranoc" sprawiła, że nie miałam ochoty wracać do codziennych spraw.
Rusz się i zrób to teraz, czyli recenzja książki "Unf*ck Yourself. Napraw się!" Gary'ego Johna Bishopa.

niedziela, marca 11, 2018

Rusz się i zrób to teraz, czyli recenzja książki "Unf*ck Yourself. Napraw się!" Gary'ego Johna Bishopa.


Nie lubię poradników. Wielokrotnie próbowałam przekonać siebie, że tak nie jest. Że powinnam poddać się radom i zaleceniom trenerów, coachów i wszelkiej maści mędrców, którzy twierdzili, że wiedzą lepiej jak uczynić moje życie szczęśliwym. To prawda, niektórzy mieli w zanadrzu sporo dobrych rad. Czytając ich słowa starałam się uwierzyć w to, że mogę, że powinnam zmienić swój tok myślenia, z entuzjazmem sięgać do źródeł, które tylko czekają aż zaczerpnę z nich życiodajną siłę. No cóż. Ani rozmyślanie, ani medytacja, ani przewidujące planowanie każdego nowego kroku nic nie zmieniło w moim życiu. Coś robiłam źle. Paradoksalnie, uświadomił mi to Gary John Bishop, autor książki - poradnika o dość przewrotnym tytule: "Unf*ck Yourself. Napraw się!". 

Therese Oneill zaprasza w podróż do epoki wiktoriańskiej, czyli recenzja "Niedyskretnika".

niedziela, marca 04, 2018

Therese Oneill zaprasza w podróż do epoki wiktoriańskiej, czyli recenzja "Niedyskretnika".


Drogie Panie, jeśli przeczytacie książkę o wdzięcznym tytule "Niedyskretnik", z pewnością docenicie cywilizację zachodnią XXI wieku, i ile nie żyjecie w rejonie, do którego dobrodziejstwa owej cywilizacji nie docierają do was na czas. Zakładam jednak, że tak nie jest, ponieważ korzystając z nowoczesnych mediów macie dostęp do najnowszych badań naukowych oraz literatury, która pozwala wam lepiej zrozumieć swoją pozycję w świecie współczesnym. Czytacie i oglądacie, zaglądacie na strony wydawnictw, sięgacie po różne literackie nowości. Książka, którą napisała Therese Oneill, pt. "Niedyskretnik" to wiktoriański przewodnik po dobrych manierach, seksie, małżeństwie i o tym, czego mówić nie wypada, przeznaczony dla kobiet i dziewcząt. "Niedyskretnik" to książka historyczna opisująca życie naszych praprababek w XIX wieku, których codzienność, w porównaniu do dzisiejszego stylu życia, przypomina ciężką katorgę, skazanych na wieczne potępienie więźniów. 

W poszukiwaniu najlepszego wyboru, czyli recenzja "Domu łez" Lindy Bleser.

sobota, lutego 10, 2018

W poszukiwaniu najlepszego wyboru, czyli recenzja "Domu łez" Lindy Bleser.


Jak wysoką cenę jesteśmy w stanie zapłacić, żeby móc zacząć wszystko od nowa? A może wcale nie trzeba za to płacić, może znalazłby się inny sposób, by poznać nowy kierunek dla swojego życia, dostać szansę dokonania innych wyborów? Taką możliwość otrzymała bohaterka powieści Lindy Bleser "Dom łez". To książka, która porusza jedną z ważniejszych kwestii, z jaką każdy z nas ma do czynienia w ciągu całego życia - podejmowanie decyzji.
Szczęśliwie i bez lęku, czyli recenzja książki "Wszechświat cię wspiera" Gabrielle Bernstein.

sobota, lutego 03, 2018

Szczęśliwie i bez lęku, czyli recenzja książki "Wszechświat cię wspiera" Gabrielle Bernstein.


Nie potrafię ocenić książki którą właśnie przeczytałam. Powinnam, być może, odczekać jeszcze jakiś czas, aby jej treść przemówiła do mnie odpowiednio, zakorzeniła się w umyśle, pozwoliła myślom płynąć z nurtem, który wyznaczyła jej autorka. Sądzę jednak, że czas nie będzie miał tu nic do rzeczy. Ja nie umiem "otworzyć" się na tego rodzaju przewodniki, a takim jest książka Gabrielle Bernstein "Wszechświat cię wspiera" (w podtytule: Porzuć lęk, uwierz w cuda). Pisząc te słowa mam świadomość, że w ten sposób wykazuję, że Autorka, w moim przypadku, poniosła porażkę. Może niewielką, nie wpływającą znacząco na losy Wszechświata, ale jednak... 
Mimo że nie poczułam, że mogłabym przenosić góry, czy też nie przebudziłam się do życia pełnego  wewnętrznej mocy, to jednak postanowiłam wypunktować kilka spraw, które zwróciły moją uwagę, a które, będąc inaczej przedstawione, mogłyby zawładnąć bardziej moim sercem. Ale od początku.

O szczęściu, które jest w każdym z nas, czyli recenzja "Hygge po polsku" Izy Wojnowskiej.

środa, grudnia 27, 2017

O szczęściu, które jest w każdym z nas, czyli recenzja "Hygge po polsku" Izy Wojnowskiej.


Są książki, które przyciągają do siebie nie tylko treścią, ale również wyglądem. Do takich pozycji należy pięknie wydana książka Izy Wojnowskiej, czyli "Hygge po polsku". Myślę, że wielu z Was widziało jej rozświetloną złotym blaskiem okładkę w księgarniach lub na stronach internetowych. Z pewnością słyszeliście również o duńskim pomyśle na kreowanie szczęścia i miłych chwil, zawartym w jednym  niepozornym słowie hygge. Swego czasu Marie Tourell Søderberg napisała książkę o filozofii życia, która czyni Duńczyków najszczęśliwszym narodem na świecie. Mimo że wiedziałam o duńskim hygge, oglądałam zdjęcia oznaczone tym tagiem na kontach użytkowników portali społecznościowych, nie miałam okazji bliżej zapoznać się z ideą opisaną przez duńską autorkę. Dopiero możliwość przeczytania książki Izy Wojnowskiej pozwoliła mi zrozumieć, czym jest hygge oraz to, że od dawna praktykuję je w swoim życiu.
Bo nigdy nie wiesz, kiedy zakochasz się w psie, czyli recenzja "Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta"- W. Bruce Cameron.

niedziela, listopada 26, 2017

Bo nigdy nie wiesz, kiedy zakochasz się w psie, czyli recenzja "Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta"- W. Bruce Cameron.


Dzisiejsza niedziela postanowiła udowodnić mi, że jest najbardziej smętnym, pozbawionym słońca i energii dniem listopada. Szara, bura i ponura, taka że najlepiej schować się w kąciku i przeczekać wszystkie smutki. Mogłabym tak zrobić, ale znalazłam dużo lepszy i ciekawszy sposób. Zdecydowałam się na lekturę książki autorstwa W. Bruce'a Camerona "Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta". Kto zna poprzednią powieść autora, czyli "Był sobie pies" już wie, że nie mogłam dokonać lepszego wyboru w zmaganiach z ponurą, jesienną aurą. Ja nie wiedziałam, ale zerkając na uroczego psiaka, spoglądającego na mnie z okładki powieści, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to będą najlepiej spędzone godziny kończącego się powoli weekendu.