"Dziewczyna z daleka" Magdaleny Knedler. Recenzja przedpremierowa!


Polubiłam Magdalenę Knedler jako pisarkę, ponieważ swego czasu napisała książkę, której akcję umieściła, w głównej mierze, w szwedzkim Ystad. Uznałam wtedy, że jej powieść kryminalna "Nic oprócz strachu" to miły ukłon w stronę twórczości Henninga Mankella, którego bardzo sobie cenię. Jednocześnie ujęła mnie polskim spojrzeniem na Szwecję, barwnym językiem i urozmaiconą fabułą. Ale Magdalena Knedler nie jest jedynie autorką kryminałów. W swoim dorobku ma już kilka powieści obyczajowych ("Pan Darcy nie żyje", "Winda", "Klamki i dzwonki") oraz krótkie formy literackie i publicystykę.
Nie spodziewałam się, że podejmie się napisania powieści, w której historia oglądana z perspektywy jednostki, wyznaczy niezwykły rytm i pozwoli na wsłuchanie się w jej szept, nie zawsze delikatny. Najnowsza powieść Magdaleny Knedler "Dziewczyna z daleka" to niezwykła, wzruszająca i wartościowa opowieść o ludziach podejmujących różnorodne wybory, rzuconych w wir wielkiej historii, już na zawsze naznaczonych przeszłością. Opowieść o ludziach ze starych fotografii, którym zatrzymano w kadrze myśli i marzenia.


"Dziewczyna z daleka" to również w pełni współczesna powieść nawiązująca do aktualnych wydarzeń, które często goszczą na łamach prasy czy w serwisach informacyjnych. Można by rzec, że łączy wiele elementów układanki zwanej życiem, która trwa niezależnie od historii, układów politycznych i ideologii. A że historia lubi się powtarzać...zawsze znajdą się ludzie, którzy obrócą się przeciwko sobie, będą żyli na krawędzi, ale będą też tacy, którzy swymi pasjami i humorem będą zarażać innych. Połączenie wątków współczesnych z historycznymi udało się autorce znakomicie. Pozszywała z nich patchwork o barwnym kolorycie, przetykany surową nicią, ale pozwalający ogrzać się bez względu na okoliczności.

Wspólnie z bohaterami powieści czytelnik wkracza do świata przeszłości, wypełnionego po brzegi tajemnicami, niedopowiedzeniami, dramatycznymi wydarzeniami. A wszystko zaczyna się w styczniowy poranek, w małej miejscowości w pobliżu Masywu Ślęży. W domu niemal stuletniej Nataszy Silsterwitz zjawia się, w dość zaskakujących okolicznościach, nieznajomy Anglik, młody Artur Adams. Pojawienie się angielskiego przybysza wywraca do góry dnem życie wiekowej damy oraz osób zgromadzonych wokół niej. Młody mężczyzna domaga się wysłuchania, a przedmioty które ma z sobą wzbudzają karuzelę wspomnień wywołując przeszłość, o której starsza pani nie powiedziała nikomu. Teraz będzie musiała zmierzyć się z dramatyczną historią, która zdeterminowała jej los oraz ludzi z nią związanych. Dlatego, pod koniec życia, podejmuje próbę rozliczenia się z przeszłością, snując opowieść w obecności nieznajomego Artura, wnuczki Leny i policjanta Wojtka przejawiającego kulinarną pasję. Wspólne spotkania czwórki bohaterów przy kuchennym stole wyznaczą ramy kolejnym wspomnieniom, niekiedy pozwolą również na chwilę oddechu, szczególnie gdy wywołają emocjonalną burzę.

Trzeba przyznać, że zawiązanie intrygi oraz wprowadzenie czytelnika w skomplikowaną historię to prawdziwy majstersztyk. Ze strony na stronę, z rozdziału na rozdział, zostajemy wciągnięci w odmęty przeszłości, których właściwie się nie spodziewamy. 

"Dziewczyna z daleka" przedstawia nam swą niełatwą historię, przepełnioną goryczą i chwilami szczęścia. Życie każdego człowieka wypełnione jest takimi właśnie momentami, niektóre są przewidywalne, inne wydają się zupełnie nierealne. A jednak dzieją się, doprowadzają do łez, bywają łaskawe lub absolutnie bezlitosne. Jak czasy, w których przychodzi nam żyć. Bohaterka powieści - bez wątpienia postać fikcyjna - żyła tak jak wiele znanych nam kobiet uwikłanych w wojenną zawieruchę. Musiała się przepoczwarzyć, porzucić marzenia, dokonać irracjonalnych wyborów. Kochała, nienawidziła i zdradziła. Przy tym los postanowił doświadczyć ją na różne sposoby. II wojna światowa oferowała tych sposobów niezliczone przykłady. Dlatego czytając powieść Magdaleny Knedler musimy być gotowi zmierzyć się z przeszłością ludzi, którzy tak naprawdę byli, a może jeszcze są wśród nas. Wiele już opowiedzieli i przekazali we wspomnieniach na temat bólu i łez towarzyszących ich wojennej rzeczywistości, o smutku towarzyszącym rozdzielanym bezlitośnie bliskim, o zbrodniach, gwałtach i tułaczce donikąd. Ale choć tak wiele tracili, odkrywali w sobie niespotykane pokłady siły i determinacji, które w tych trudnych czasach pozwalały im  również kochać, cieszyć się drobiazgami, oswajać okupację, okrutną rzeczywistość łagrów i celebrować małe ludzkie zwycięstwa.
Ci wszyscy ludzie już na zawsze pozostali w zbiorowej pamięci, uchwyceni na starych fotografiach, zaklęci w przedmiotach, pamiątkach i rodzinnych wspomnieniach. 

Magdalena Knedler napisała powieść, z szacunku dla osób, które opowiedziały jej wiele swoich historii, jak sama pisze w zakończeniu książki "(...) wzrastałam wśród opowieści z czasów wojny czy też czasów jeszcze wcześniejszych". To jej sposób na wypełnienie wielu białych plam w historii własnej rodziny. Jednocześnie udowodniła, że jest pisarką wszechstronną, która nie boi się trudnych tematów i potrafi skłonić do refleksji pisząc powieść obyczajową.

"Dziewczyna z daleka" i jej bohaterka - tajemnicza, nieco gorzka, z pewnością została dobrze umocowana w historii dzięki rzetelnemu wykorzystaniu wielu źródeł przez autorkę. Lista druków i publikacji elektronicznych znajduje się w bibliografii umieszczonej na końcu książki. Dzięki temu powieść pozwala odnaleźć prawdziwe realia przedwojennej i okupacyjnej Warszawy, Wilna, odległej Workuty a także uroki Jeziora Bodeńskiego. Obok rzeczywistych miejsc w książce znalazły się również postacie historyczne, jakże umiejętnie włączone w krąg fikcyjnych bohaterów.  

Nie mam wątpliwości, że Magdalena Knedler zaskoczy nas jeszcze niejeden raz. W każdym razie liczę na to, z przyjemnością stając w szeregu wielbicieli jej twórczości. Polubiłam ją za skandynawskie odniesienia w polskim kryminale, zaś wielka historia w tle ugruntowała naszą literacką znajomość. Dziś już wiem, że muszę nadrobić lekturę pozostałych powieści autorki. Na pewno warto. 

I na koniec przyznam wam się do czegoś. Czytając powieść postanowiłam sprawdzić gust muzyczny jednej z bohaterek. I wiecie co? James Bay będzie moim muzycznym towarzyszem podczas kolejnych lektur.


Tytuł: "Dziewczyna z daleka"
Autor: Magdalena Knedler
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2017 /premiera 15 lutego/
Liczba stron: 380
egzemplarz recenzyjny

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki przed premierą dziękuję wydawnictwu


0 komentarze: