Habsburżanka wśród Sarmatów. Recenzja książki "Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej" Janiny Lesiak.


Większość królewskich małżonek w polskiej historii była raczej nudna. To kobiety spokojne, sumiennie wykonujące swoje obowiązki i wiodące żywot uporządkowany. Niektóre z nich zostały zapomniane przez potomnych, część zasłużyła na miano niekochanych. Najchętniej czytamy i wspominamy władczynie o ponadprzeciętnych zdolnościach lub barwnym i przepełnionym skandalami życiu.
Choć były nielubiane, zapisały się na trwałe w pamięci wszystkich. Zaborcza i wybuchowa Bona Sforza, skandalistka Barbara Radziwiłłówna czy zgorzkniała Anna Jagiellonka. Polskie królowe, znane i mniej popularne, nie miały łatwego życia, często zmagały się z samotnością, niezrozumieniem poddanych, odrzuceniem ze strony małżonka i niespełnionymi marzeniami. 
Janina Lesiak postanowiła stworzyć cykl portretów niezwykłych i często zapomnianych kobiet. Pierwszym z zamierzonych wizerunków jest "Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej".

Cecylia Renata Habsburżanka (1611 - 1644), córka cesarza Ferdynanda II i Marii Anny Wittelsbach, królowa Polski i żona króla Władysława IV Wazy. W wieku pięciu lat została osierocona przez matkę. Jej wychowaniem zajęła się macocha Eleonora Gonzaga, której troska spowodowała, że młoda Cecylia stała się bardzo gorliwą katoliczką. Staranne wykształcenie skutkowało znajomością kilku języków i zainteresowaniami artystycznymi.
Janina Lesiak zdecydowała się ukazać życie królowej Cecylii oraz fragment historii Polski w XVII wieku w oryginalnej formie. Skupiła się bowiem na trzech ostatnich dniach życia polskiej władczyni. W tym celu podzieliła swą opowieść na trzy rozdziały. Opowiedziała w nich o intymnym pożyciu Cecylii Renaty z królem Władysławem IV, o jej pozycji na dworze polskim i rodzinnych upokorzeniach. 
Trzy dni wypełnione dramatycznymi chwilami związanymi z porodem ostatniego dziecka pary królewskiej, przeplatane wspomnieniami i rojeniami umysłu osłabionej komplikacjami okołoporodowymi kobiety, która stała się ofiarą polityki dynastycznej.
Zbeletryzowana forma zapisu ostatnich chwil życia tej, nieco zapomnianej władczyni, przypadła mi do gustu. Uważam ten pomysł za trafiony, ponieważ dzięki temu zabiegowi kobieta z portretów dawnych mistrzów ożywa i ujawnia intymne szczegóły ze swojego życia. Oczywiście należy pamiętać o tym, że niektóre kwestie zawdzięczamy wyobraźni autorki. Warto jednak wspomnieć, że wykonała ona dobrą pracę przygotowując się do napisania książki, poświęciła dużo uwagi realiom epoki, odniosła się do rzeczywistych wydarzeń, o których piszą historycy. Jednym z nich jest ślub, wesele i koronacja królowej w Warszawie roku 1637, pierwsze tego rodzaju uroczystości w świeżo założonej stolicy Rzeczpospolitej Obojga Narodów. 
Wspomnienie o smutnej królowej Cecylii Renacie nie pozostawia nam żadnych złudzeń. Niezależnie od wykształcenia i osobistych zalet, życie monarchini w trudnym wieku siedemnastym nie należało do najłatwiejszych. Młoda i niezbyt urodziwa kobieta nie mogła liczyć na zrozumienie człowieka, który znany był z zamiłowania do przygód z licznymi kochankami. Było to źródłem kłótni małżeńskich. Ponadto Habsburżanka nie rozumiała polskich realiów, intryg szlacheckich różnych dworskich kamaryli, swobody obyczajów narodu szlacheckiego i sarmackiego snobizmu.
Często wstydziła się za magnatów, których poczynania z pewnością nie wzmacniały pozycji międzynarodowej Polski w trudnym dla Europy okresie historycznym. 
Królowa jednak wypełniała obowiązki, jakie narzuciła jej wielka polityka. Dała królowi następcę tronu Zygmunta Kazimierza, ale nie spowodowała tym zmiany w kontaktach małżeńskich. Przeciwnie,

"...spełniła swoje zadanie, nie było potrzeby jej jakoś szczególnie honorować".
Czy życie Cecylii Renaty było tylko pasmem smutków i nieszczęść? Nie. Janina Lesiak przedstawiała królową, która lubiła strzelać na polowaniach, interesowała się sztuką, baletem, teatrem i tańcem. Miała wielkie upodobanie do mody francuskiej (opisy strojów na pewno zainteresują żeńską grupę czytelników). Starała się nie wtrącać do polityki królewskiego małżonka, co podobało się Władysławowi IV, który intensywnie myślał o odzyskaniu korony szwedzkiej.
Czy coś łączyło to dynastyczne małżeństwo?  Przede wszystkim zainteresowania artystyczne, oboje lubili maskarady i bale, koncerty orkiestry Wazów i dzieła sztuki. Nie cieszyli się dobrym zdrowiem. Król często niedomagał, cierpiał na podagrę i przejawiał depresyjne nastroje. Królowa przeżyła śmierć pierwszego dziecka, trzecie urodziła martwe (na szczęście nie była świadkiem śmierci siedmioletniego królewicza Zygmunta Kazimierza), często mdlała, miała napady lęku. Wspólnie leczyli się w słynnym uzdrowisku w Baden.


Janina Lesiak w sposób nietuzinkowy opowiedziała o życiu królowej, która dołączyła do korowodu kobiet zasiadających na tronach europejskich. Czasami były filarami dynastii, niekiedy zostawały ich ofiarami. "Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej" to barwna i bardzo kameralna opowieść o wrażliwej kobiecie, która miała marzenia, małe radości i pragnienia. Żyła krótko. 
Nie różniła się od współczesnych kobiet, które marzą o miłości. Jaki kolor przybrała miłość Cecylii Renaty? O tym warto przekonać się czytając książkę Jadwigi Lesiak, debiut literacki godny kontynuowania.

Tytuł: "Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej"
Autor: Janina Lesiak
Wydawnictwo: MG
Liczba stron: 128
Rok wydania: 2016

Za umożliwienie zrecenzowania książki dziękuję portalowi

0 komentarze: