Na plaży w Stavern, czyli recenzja "Szumowin"Jørna Liera Horsta


Spotkanie z bohaterami kolejnej powieści Jørna Liera Horsta przypomina mi wizytę u przyjaciela, którego dawno nie widziałam, ale mimo upływu lat i odległości, która nas dzieli od siebie, wciąż mamy sobie wiele do opowiedzenia. Od pojawienia się pierwszej książki, którą wydano w Polsce w serii z Wiliamem Wistingiem (jak powszechnie wiadomo, kolejność polskich wydań różni się od kolejności publikowania książek przez ich norweskiego autora), czyli "Jaskiniowca" wiedziałam, że trafiłam na jednego z ulubionych pisarzy. Nie pomyliłam się. Kolejne powieści: "Psy gończe", "Poza sezonem" oraz "Ślepy trop" utwierdziły mnie tylko w tym przekonaniu. A dzisiaj przyszedł mój czas na podzielenie się wrażeniami z lektury, wydanej we wrześniu tego roku, powieści, pt. "Szumowiny". Znowu spotkałam starego i dobrego przyjaciela, który w żadnej mierze mnie nie zawiódł.

Te urocze świąteczne świnki również
mają znaczenie, ale o tym przekonacie się już sami
czytając powieść "Szumowiny"
Tym razem Jørn Lier Horst sprawił, że z ponurego, zimowego dnia w jednej chwili przeniosłam się w sam środek upalnego lata. Niemniej ponura atmosfera wcale nie zamierzała mi odpuścić, a to za sprawą opisywanych w powieści wydarzeń, które stały się kanwą kolejnej sprawy kryminalnej przeznaczonej do rozwiązania przez policjantów z Larviku. W niewielkim nadmorskim miasteczku Stavern fale morskie wyrzucają na brzeg odciętą stopę w bucie popularnej sportowej marki. Makabryczne znalezisko powtarza się jeszcze kilkakrotnie. Na piasku pojawiają się odrąbane stopy, zawsze lewe. Cztery przerażające znaleziska w ciągu jednego tygodnia, które stanowią trzon, bezdennej jak morska głębia, tajemnicy.



Inspektor William Wisting podejmuje śledztwo, które podobnie jak w innych częściach cyklu, łączy się z dziennikarską pracą jego córki, Line. To charakterystyczny zabieg literacki, który powoduje, że możemy spojrzeć na sprawę kryminalną z dwóch różnych perspektyw. Policjant i dziennikarka, niezależnie od siebie, dochodzą do prawdy. A prawda niejedno ma oblicze. Jak zwykle nic nie jest czarno - białe. Istotne jest tło społeczne, wpływ środowiska na życie każdej jednostki, splot wielu okoliczności, które determinują nasze działania i wpływają na ludzkie wybory.

Kryminały Jørna Liera Horsta poruszają wiele różnych problemów, nie skupiają się tylko na drobiazgowo prowadzonym śledztwie, mimo że autor prezentuje wysoki poziom wiarygodności, co wynika z jego zawodowych doświadczeń (był szefem wydziału śledczego Okręgu Policji Vestfold). "Szumowiny" wydają się nieco monotonne w porównaniu do poprzednich powieści Horsta. Śledztwo tkwi w miejscu przez długi czas. Śledczy sprawiają wrażenie błądzących w gęstej mgle. Ale czy nie bywa tak w realnym świecie, że czasem kręcimy się w koło mając niejasne wrażenie, że wciąż coś nam umyka? Moim zdaniem powieściowe dochodzenie prowadzone powoli, może po omacku, jest bardzo bliskie rzeczywistości.
Poza tym nic nie jest takie jakie wydaje się na początku, a pomysł na kryminalną intrygę jest na tyle ekscytujący, by utrzymać dobry poziom powieści.


Kryminalne machinacje prowadzą czytelnika w różne rejony społeczne i historyczne współczesnej Norwegii. W powieści znajdziemy odwołanie do tak zwanej brunatnej przeszłości Norwegów, czyli problemu współpracy Norwegii z nazistami. Mimo przeprowadzonej po II wojnie światowej denazyfikacji wciąż żywy w pamięci Norwegów jest temat bogacenia się przedsiębiorców i kolaboracji z niemieckim okupantem. Ale to nie jedyne odwołanie się Horsta do historii XX wieku. W powieści mamy również do czynienia z pojęciem stay - behind, czyli tworzeniem przez państwo tajnych organizacji mających walczyć z wrogiem, na przykład ze Związkiem Radzieckim, co wpisuje się w problematykę zimnej wojny. Autor "Szumowin" wdaje się w polemikę z tymi, którzy sądzą, że mamy moralne prawo wymierzać sprawiedliwość wobec ludzi uwikłanych w wielką historię. Jego spojrzenie na kwestie etyczne rzuca kolejny promień światła na sposób myślenia introwertycznych Skandynawów. 

Powieść "Szumowiny" to bardzo dobry kryminał, rzetelnie przedstawiający pracę policjantów, którzy żmudnie realizują swoje podstawowe zadanie jakim jest ochrona obywateli. Niezależnie od tego, czy są oni kryształowi pod względem moralnym, czy może poddawani są resocjalizacji, która w skandynawskim ujęciu urosła do rangi doskonałej formy radzenia sobie z przestępczością. 
Tytuł powieści Horsta można odczytywać dwojako w kontekście historii i współczesnego liberalnego systemu penitencjarnego obecnego w Norwegii. Nad tą ostatnią kwestią również warto się pochylić i przyjrzeć się wszystkim za i przeciw, towarzysząc bohaterce powieści w jej dziennikarskim projekcie.

"Szumowiny" to powieść kryminalna, która dostarcza wielu emocji. Jørn Lier Horst sprawnie łączy kwestie związane z prowadzeniem policyjnego śledztwa z podejmowaniem ważnych problemów społecznych. Jego przekaz pozbawiony moralizatorstwa pozwala zajrzeć do najbardziej mrocznych zaułków społeczeństwa. Sposób pisania autora bardzo mi odpowiada. Krótkie rozdziały zachęcają do zgłębiania zawiłości fabuły. Kreacje bohaterów, ich wiedza oraz codzienne problemy oraz warstwa obyczajowa sprawiają, że powieściowa rzeczywistość może być bliska każdemu z nas. 

Miłośników twórczości Jørna Liera Horsta nie trzeba przekonywać do przeczytania "Szumowin". Nowych czytelników może skłonić do lektury fakt, że powieści autora sprzedały się do tej pory w milionie egzemplarzy w Norwegii i stu tysiącach w naszym kraju. Wahających się, być może, przekona krótki film reklamowy zaprezentowany przez jednego z największych wydawców w Norwegii - Gyldendal Norsk Forlag:



Tytuł: "Szumowiny"
Autor: Jørn Lier Horst
Wydawnictwo: Smak Słowa
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 336

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu


1 komentarz:

  1. Ciekawy film http://snapfilms.pl/ stworzyło kiedyś coś w bardzo podobnym klimacie.

    OdpowiedzUsuń