Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akurat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akurat. Pokaż wszystkie posty
wtorek, lipca 24, 2018
Kryminał retro w najlepszym wydaniu, czyli recenzja "Góry Synaj" Krzysztofa Koziołka.
czwartek, marca 29, 2018
Życie na niby, czyli recenzja "Pasażerki" Lisy Lutz.
niedziela, grudnia 31, 2017
Przeszłość trudno wymazać, czyli recenzja powieści "Góry umarłych" Tomasza Hildebrandta.
środa, maja 03, 2017
Wszystkie nasze fobie, czyli recenzja "Dotyku" Tomasza Hildebrandta.
środa, grudnia 21, 2016
Zaostrz kredki i ruszaj do Mordoru, czyli recenzja "The Lord od the Rings. Trylogia filmowa. Książka do kolorowania"
poniedziałek, września 26, 2016
Kosmiczne Universum i miłość do herbaty, czyli recenzja "Zabójczej sprawiedliwości" Ann Leckie.
niedziela, kwietnia 10, 2016
Wyścigowa wizja przyszłości dla młodzieży. Recenzja "Wyścigu" Jenny Martin.
czwartek, marca 24, 2016
Mój pierwszy raz z wampirem. Recenzja "Raven" Sylvain Reynard.
I cóż można uczynić z takim wyznaniem? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Prawdę mówiąc nie miałam ku temu okazji. Nie przeczytałam żadnej książki z nurtu paranormalnych. A może nie pamiętam? W każdym razie tego rodzaju literatura jest dla mnie raczej nowym doświadczeniem. Jako więc początkujący czytelnik w tej dziedzinie miałam okazję przeczytać powieść "Raven".
To bez wątpienia paranormal romance, mroczna i zmysłowa opowieść dla dorosłych, której akcja toczy się w pięknej Florencji. Powinnam jeszcze podać autora powieści, ale tu pojawia się drobny problem. Znam nazwisko, ale o Sylvain Reynard tak naprawdę niczego nie wiadomo na pewno, nawet tego, czy jest kobietą, czy mężczyzną. Z informacji wydawniczych wynika, że utrzymuje bardzo dobry kontakt z czytelnikami za pomocą strony internetowej. W sumie jest to całkiem niezły zabieg marketingowy.
To bez wątpienia paranormal romance, mroczna i zmysłowa opowieść dla dorosłych, której akcja toczy się w pięknej Florencji. Powinnam jeszcze podać autora powieści, ale tu pojawia się drobny problem. Znam nazwisko, ale o Sylvain Reynard tak naprawdę niczego nie wiadomo na pewno, nawet tego, czy jest kobietą, czy mężczyzną. Z informacji wydawniczych wynika, że utrzymuje bardzo dobry kontakt z czytelnikami za pomocą strony internetowej. W sumie jest to całkiem niezły zabieg marketingowy.
wtorek, listopada 10, 2015
Facebookowa przestroga. Recenzja "Cięcia" Veit Etzold.
sobota, grudnia 06, 2014
Andy Weir zabrał mnie na Marsa.
Szczęśliwy traf sprawił, że wkrótce dotarła do mnie przesyłka z ... maską w kształcie hełmu kosmonauty i plakat promocyjny wydawnictwa Akurat promujący książkę, pt. "Marsjanin".
Instrukcja umieszczona na wewnętrznej stronie maski wymagała, aby nałożyć maskę i sfotografować się w niej na tle dołączonego plakatu, po czym wysłać owe zdjęcie na jakiś portal społecznościowy z wdzięcznym hasztagiem #marsjanin.